piątek, 1 lutego 2013

- 9 -


              - Tydzień później -
    Wszystko wraca do normy, rodzice razem z Matt'em wrócili do domu w Londynie. Chłopcy próbowali się ze mną kontaktować ale zmieniłam numer, nie chciałam utrzymywać z nimi kontaktu.
Za miesiąc koniec roku nawet się ciesze w końcu odpocznę od tej nauki i osób z mojej klasy. Dziś dzień wyglądał że nie będzie padać. Zdążyłam już się przekonać że Londyn jest deszczowy a nawet bardzo. Nie miałam zamiaru ubierać się jakoś cieplej bo słońce wychodziło zza chmur a termometr pokazywał  +15 stopni. Dziś była sobota i nie musiałam jechać autobusem do mojej starej szkoły. Nie przepisałam się do innej bo i tak jest już niewiele do wakacji. Zawsze gdy dojeżdżałam do mojego dawnego miejsca zamieszkania bałam się że gdzieś ich spotkam.
Chciałam iść na spacer i nie marnować ładnej pogody. Pobiegłam do swojego pokoju i szybko wybrałam ciuchy żeby ludzie się mnie nie wystraszyli ubrałam coś żeby się do nich dopasować. Postanowiłam jechać do galerii bo moje ciuchy z ledwością zajmowały trzy półki i pięć wieszaków. Zeszłam na dół wzięłam coś do zjedzenia i poszłam ubierać buty.
- Mamo wychodzę - krzyknęłam na cały dom bo nie wiedziałam gdzie ona jest
- Dobra a kiedy wrócisz - ona zamiast podejść do mnie też się wydzierała
- Będę późno, jakby co mam klucze. Nie martw się o mnie poradzę sobie - powiedziałam i wyszłam.
Po co mam jej mówić żeby się nie martwiła jak ona nigdy tego nie robiła. Jakby mnie nie było w domu tydzień zadzwoniła by raz a jakbym nie odebrała to więcej by się już nie odezwała. Zachowywała się jakby wogóle jej na mnie nie zależało. Do oczu napłynęły mi łzy, nie wiedziałam z jakiego powodu przecież nigdy się nie rozklejałam jak o tym myślałam. Przez ten czas co mieszkałam u Malik'ów zmieniłam się, jestem bardziej taka jakby to powiedzieć wrażliwa to chyba jest dobre słowo. Zbliżałam się już do mojego wyznaczonego miejsca po drodze wstąpiłam do jakiejś kawiarenki i kupiłam ciepłą czekoladę, zapłaciłam i wyszłam. Nie smakowała tak jak w mojej ulubionej.
Rozglądałam się po sklepach i chyba odwiedziłam wszystkie jakie napotkałam na drodze i w każdym musiałam coś kupić. Nie chciałam się wyróżniać w strojach nawet jakbym chciała to nie było takiego sklepu gdzie mogłabym kupić jakieś ciuchy które pasowałyby do mojego stylu. Nie mogłam się unieść z moimi torbami. Kupiłam wiele kompletów, wiele butów, natrafiła się także jakaś sukienka ale oczywiście nie zabrakło moich ulubionych butów na grubszym obcasie i czegoś z ćwiekami. Moje ulubione zestawy to te jasna koszula i do tego spodenki a drugi to długie spodnie i koszula do tego także torebki i jeszcze jeden zestaw który bardzo mi się podoba, przewiewna koszulka, buty z ćwiekami i szorty. Z masą zakupów podążałam przez galerie. Chciałam sobie usiąść bo moje nogi nie dawały już rady. Usiadłam przy stoliku a kelnerka przyniosła mi meni. Zamówiłam sobie gofra z owocami i sok jabłkowy, może i nie masuje do do siebie ale bardzo dobrze smakuje. Czekałam na zamówienie i zauważyłam dobrze znane pięć twarzy pojawiło się na moim polu widzenia. Odwróciłam się szybko tak żeby mnie nie zobaczyli.
Boże czy oni muszą być zawsze, wszędzie tam gdzie ja czy nie mogą sobie wybrać innej pory i dnia. Modliłam się o to żeby nie podeszli do mnie a moje modlitwy zostały wysłuchane ale za to usiedli dwa stoliki obok. Zakryłam ręką twarz i próbowałam się ukryć. Kelnerka przyniosła mi moje danie i właśnie teraz musieli popatrzeć w moją stronę. Chyba mnie nie rozpoznali długo szeptali coś do siebie i byli mocno pochyleni tak żeby nikt nie słyszał o czym mówią. Po chwili zauważyłam jak Harry wstaje i idzie w moją stronę.
- Nie, nie, nie, nie podchodź tu - mówiłam pod nosem
- Cześć mogę się dosiąść - zapytał chyba mnie nie poznał ach tak zapomniałam przecież już nie jestem blondynką i mój wyraz twarzy się zmienił
- Tak chętnie - odpowiedziałam mu i się uśmiechnęłam
Czy aż tak się zmieniłam przez tydzień w którym się nie widzieliśmy ? Harry mówił coś do mnie ale wogóle go nie słuchałam patrzyłam się w pustą przestrzeń.
- Hallo słyszysz mnie - wyrwał mnie jego głos
- Tak, tak słyszę - powiedziałam i odwróciłam głowę w jego stronę i to był mój największy błąd.
- Ashley ? - zapytał - ale jak ty się tu znalazłaś i wogóle wyglądasz prze pięknie - zaczął się cieszyć jak głupi
- No dobra skończ bo ludzie się patrzą i proszę cię idź już do swojego stolika i nic nie mów im że to ja - zrobiłam maślane oczy a on się tylko uśmiechnął i poszedł do swojego stolika.
Kątem oka patrzyłam na niego. Zaczęli się przepychać i zauważyłam jak mulat podąża w moją stronę. Szybko wstałam, wzięłam swoje rzeczy i zaczęłam iść przed siebie.
- Poczekaj - słyszałam krzyki ale nie zatrzymałam się - cholera słyszysz co mówię - jeszcze raz krzyknął i po chwili znalazł się tuż obok mnie trochę zdyszany.
Stanęłam ale nie chciałam z nim rozmawiać.
- Ashley czemu tak po prostu znikłaś - zapytał mnie
Jak zawsze nie można ufać Hazzie wszystko jego mordka wypapla
- Nie chciałam zawracać wam głowy - popatrzyłam w ziemię
- Posłuchaj mnie - powiedział i chwile się zastanawiał nad sowimi słowami - od czasu kiedy pierwszy raz przyszłaś do mojego domu wiedziałem że nie będziesz mi obojętna, potem zapoznałem cię z moimi kumplami  wiem nie byłaś dla nich miła ale zaczęłaś się zmieniać, a wtedy w tej pizzerii kiedy zobaczyłem że palisz coś ze mną się działo, nie mogłem pozwolić na to żeby taka ładna dziewczyna zatruwała się takim gównem, potem w domu powiedziałem to bo nigdy w życiu nie chciałbym się związać z kimś kto pali, wiem sam nie jestem święty i dlatego nie pozwolę abyś ty truła swój organizm - skończył mówić i podniósł mój podbródek tak aby nasze oczy były na tej samej lini.
Nie wiedziałam że może mu na mnie zależeć, nigdy nie był miły w stosunku do mnie. Przez cały czas mi dogadywał i wpieprzał się w moje życie a ja tego nienawidzę.
- Zayn nie zmienię się dla jednej osoby - powiedziałam i wyrwałam swoją rękę
- Nie mówię żebyś się zmieniała chce abyś wiedziała co myślę i co czuje do ciebie - stał bez ruchu i wpatrywał się we mnie - Mogę cię pocałować na wszelki wypadek jakbyśmy mieli się już nie spotkać - zapytał dość dziwne pytanie.
Pokiwałam głową na znak tak. Chciałam się przekonać czy coś do niego czuję. Nasze usta się złączyły. Zayn pocałował mnie nie pewnie odwzajemniłam pocałunek ale nie był namiętny. Poczułam motyle w brzuchu i rozluźniłam się czułam że Zayn to zauważył i pocałował mnie jeszcze raz z wielkim uczuciem. Oderwałam się od niego i wtuliłam się w jego tors. Usłyszałam że ktoś klaszcze odwróciłam się i zauważyłam resztę chłopaków którzy stali z grupką dziewczyn chyba fankami. Mulat przytulił mnie mocno, czułam się przy nim bezpiecznie i chciałam aby ta chwila trwała wiecznie.
Pożegnałam się ze wszystkimi a z Zayn'em postanowiłam się spotkać jutro chcieliśmy pogadać o wszystkich sprawach i rzeczach które się wydarzyły u niego w domu.

1 komentarz:

  1. Swietne, ciesze się, że dodałaś ten rozdział, bardzo na niego czekałam . Teraz czekam na kolejny. :*

    OdpowiedzUsuń