- Proszę - powiedziałam a w pokoju pojawił się Zayn
- Powiedziałem coś źle - przeszedł od razu do konkretnej rozmowy
- Nie - odwróciłam wzrok
- To powiedz mi dlaczego poszłaś sobie przecież było już dobrze - podszedł bliżej mnie
- Ty tego nie zrozumiesz, masz przyjaciół na których możesz zawsze liczyć którzy pomogą ci w każdej sytuacji a ja nie mam nawet osoby z którą bym mogła normalnie pogadać - Podeszłam do okna a do oczu napłynęły mi łzy
- Może nie układało się dobrze pomiędzy nami od początku ale można to zmienić - obrócił mnie do siebie przodem - i proszę cię nie płacz- dokończył przytulając mnie
Odwzajemniłam jego uścisk czułam się przy nim jakby naprawdę komuś zaczęło na mnie zależeć. Odsunęłam się do niego i popatrzyłam w jego prawie czarne oczy, nasze twarze zaczęły się do siebie zbliżać, dzieliły nas już milimetry od starcia naszych ust ale nie mogłam tego zrobić nie mogłam go pocałować. Zayn patrzył się na mnie nic nie mówiąc. Moja twarz nie miała wyrazu, nie cieszyła się ani nie byłą smutna. Czułam się bezpiecznie w jego objęciach a także gdy przebywał ze mną w jednym pomieszczeniu.
- Przepraszam nie powinienem pozwolić aby ta sytuacja miała miejsce - powiedział i chciał opuścić pokój
- Poczekaj - zawołałam szeptem - nic się nie stało - uśmiechnęłam się do niego gdy wychodził.
- Może nie układało się dobrze pomiędzy nami od początku ale można to zmienić - obrócił mnie do siebie przodem - i proszę cię nie płacz- dokończył przytulając mnie
Odwzajemniłam jego uścisk czułam się przy nim jakby naprawdę komuś zaczęło na mnie zależeć. Odsunęłam się do niego i popatrzyłam w jego prawie czarne oczy, nasze twarze zaczęły się do siebie zbliżać, dzieliły nas już milimetry od starcia naszych ust ale nie mogłam tego zrobić nie mogłam go pocałować. Zayn patrzył się na mnie nic nie mówiąc. Moja twarz nie miała wyrazu, nie cieszyła się ani nie byłą smutna. Czułam się bezpiecznie w jego objęciach a także gdy przebywał ze mną w jednym pomieszczeniu.
- Przepraszam nie powinienem pozwolić aby ta sytuacja miała miejsce - powiedział i chciał opuścić pokój
- Poczekaj - zawołałam szeptem - nic się nie stało - uśmiechnęłam się do niego gdy wychodził.
Chciałam się stąd wyprowadzić nie chciałam mieszkać w jednym domu z chłopakami. Wyjęłam swoją torbę, spakowałam do niej swoje ciuchy i przebrałam się. Znów powróciłam do mojego dawnego stylu ubierania w którym przewyższała czerń, szarość ciemna zieleń i bordo. Napisałam słowa pożegnalne :
" Przepraszam was wszystkich za moje zachowanie. To co robię teraz będzie najlepszym rozwiązaniem przeprowadzę się do swojego domu dam sobie radę. Moi rodzice za niedługo wrócą przyjadą po Matt'a i będziecie mieli spokój od mojej rodzinki.
Proszę nie kontaktujcie się ze mną to będzie najlepsze rozwiązanie.
Ashley. "
To były najbardziej dołujące słowa które kiedykolwiek wyszły z mojej głowy. Pojedyńcza łza spłynęła mi po policzku. Zostawiłam kartkę na swoim łóżku i jak najciszej zeszłam na dół. Chłopcy siedzieli w pokoju i jak zawsze komentowali wydarzenia z filmu. Stanęłam jeszcze na chwile w drzwiach i patrzyłam na tych idiotów. Nie mogłam dłużej czekać bo całkiem bym się rozkleiła. Ubrałam buty, zarzuciłam na siebie kurtkę. Nie zapinając jej wyszłam na zewnątrz.
Szłam powolnym krokiem. Wyciągnęłam słuchawki i włożyłam je do uszu, po chwili zaczęła grać w nich muzyka. Wsłuchiwałam się dokładnie w słowa, nie myślałam co wtedy robię najważniejsze było to że nie musiałam już przebywać w tamtym domu. Stanęłam przed bramką która prowadziła do moich drzwi. Wyciągnęłam z kieszeni klucze i weszłam do domu. Był pusty, był tylko meble których nikt nie używał już przez 7 dni. Wzięłam do ręki telefon i wyszukałam numer mojej rodzicielki. Nie czekałam długo aż odbierze.
- Cześć skarbie - powiedziała
- Przepraszam że dzwonie ale czy kupiliście już jakiś dom w Londynie - zapytałam jej
- Tak czeka już na nas jest w pełni wyposarzony w meble ale dlaczego pytasz - odpowiedziała mi także zadając pytanie
- Czy mogłabym już się tam przeprowadzić - zapytałam jej
- Tak ale przecież nie chciałaś się wyprowadzać - powiedziała
- Zmieniłam zdanie, mogłabyś mi przysłać klucze do mieszkania ?
- Klucze są w domu w kuchni na półce. - odpowiedziała i się rozłączyła
Pa - powiedziałam do słuchawki w której powstała głucha cisza.
Od razu poszłam po klucze do nowego domu, zadzwoniłam po taksówkę i poszłam do swojego pokoju po resztę moich ciuchów i po odłożone pieniądze. Taksówka przyjechała po 15 minutach. Weszłam do niej i pokazałam karteczkę z adresem. Podróż się dłużyła trwała chyba 30 minut. Gdy dotarliśmy na miejsce ujrzałam wielką wille z basenem. Domy sąsiednie wyglądały bardzo podobnie do naszego była to bogata dzielnica. Pobiegłam szybko ku drzwią i je otworzyłam, środek wyglądał rewelacyjnie, dużo wolnej powierzchni, wielki salon, ogromna kuchnia. Poszłam do pokoi które znajdowały się na piętrze. Zauważyłam karteczkę na drzwiach z moim imieniem. Otworzyłam je i o mało co nie dostałam zawału. Pokój był wielki, ściany miał piło czarne cały wystrój był biało czarny. Pamiętam jak mówiłam mamie jaki chciałabym mieć pokój. Moje jedno marzenie się spełniło. W pokoju było troje drzwi tak samo jak u Tom'a więc wiedziałam że jedne prowadzą do garderoby drugie do łazięki a trzecie do wyjścia. Otworzyłam drzwi prowadzące do garderoby a środek wyglądał jak drugi pokój. Dużo półek i ściana na której mogłam powiesić moje ulubione ciuchy. Strasznie się cieszyłam choć na chwilę zapomniałam o tamtym mieście. Postanowiłam że zacznę wszystko od nowa, zaprzyjaźnie się z kimś i będę bardziej otwarta dla ludzi a największe moje postanowienie to takie że przestanę palić.