poniedziałek, 28 stycznia 2013

- 8 -


  - Proszę - powiedziałam a w pokoju pojawił się Zayn
- Powiedziałem coś źle - przeszedł od razu do konkretnej rozmowy
- Nie - odwróciłam wzrok 
- To powiedz mi dlaczego poszłaś sobie przecież było już dobrze - podszedł bliżej mnie 
- Ty tego nie zrozumiesz, masz przyjaciół na których możesz zawsze liczyć którzy pomogą ci w każdej sytuacji a ja nie mam nawet osoby z którą bym mogła normalnie pogadać - Podeszłam do okna a do oczu napłynęły mi łzy
- Może nie układało się dobrze pomiędzy nami od początku ale można to zmienić - obrócił mnie do siebie przodem - i proszę cię nie płacz- dokończył przytulając mnie
Odwzajemniłam jego uścisk czułam się przy nim jakby naprawdę komuś zaczęło na mnie zależeć. Odsunęłam się do niego i popatrzyłam w jego prawie czarne oczy, nasze twarze zaczęły się do siebie zbliżać, dzieliły nas już milimetry od starcia naszych ust ale nie mogłam tego zrobić nie mogłam go pocałować. Zayn patrzył się na mnie nic nie mówiąc. Moja twarz nie miała wyrazu, nie cieszyła się ani nie byłą smutna. Czułam się bezpiecznie w jego objęciach a także gdy przebywał ze mną w jednym pomieszczeniu.
- Przepraszam nie powinienem pozwolić aby ta sytuacja miała miejsce - powiedział i chciał opuścić pokój
- Poczekaj - zawołałam szeptem - nic się nie stało - uśmiechnęłam się do niego gdy wychodził.
Chciałam się stąd wyprowadzić nie chciałam mieszkać w jednym domu z chłopakami. Wyjęłam swoją torbę, spakowałam do niej swoje ciuchy i przebrałam się. Znów powróciłam do mojego dawnego stylu ubierania w którym przewyższała czerń, szarość ciemna zieleń i bordo. Napisałam słowa pożegnalne :
" Przepraszam was wszystkich za moje zachowanie. To co robię teraz będzie najlepszym rozwiązaniem przeprowadzę się do swojego domu dam sobie radę. Moi rodzice za niedługo wrócą przyjadą po Matt'a i będziecie mieli spokój od mojej rodzinki. 
Proszę nie kontaktujcie się ze mną to będzie najlepsze rozwiązanie. 
Ashley. "
To były najbardziej dołujące słowa które kiedykolwiek wyszły z mojej głowy. Pojedyńcza łza spłynęła mi po policzku. Zostawiłam kartkę na swoim łóżku i jak najciszej zeszłam na dół. Chłopcy siedzieli w pokoju i jak zawsze komentowali wydarzenia z filmu. Stanęłam jeszcze na chwile w drzwiach i patrzyłam na tych idiotów. Nie mogłam dłużej czekać bo całkiem bym się rozkleiła. Ubrałam buty, zarzuciłam na siebie kurtkę. Nie zapinając jej wyszłam na zewnątrz. 
Szłam powolnym krokiem. Wyciągnęłam słuchawki i włożyłam je do uszu, po chwili zaczęła grać w nich muzyka. Wsłuchiwałam się dokładnie w słowa, nie myślałam co wtedy robię najważniejsze było to że nie musiałam już przebywać w tamtym domu. Stanęłam przed bramką która prowadziła do moich drzwi. Wyciągnęłam z kieszeni klucze i weszłam do domu. Był pusty, był tylko meble których nikt nie używał już przez 7 dni. Wzięłam do ręki telefon i wyszukałam numer mojej rodzicielki. Nie czekałam długo aż odbierze. 
- Cześć skarbie - powiedziała 
- Przepraszam że dzwonie ale czy kupiliście już jakiś dom w Londynie - zapytałam jej 
- Tak czeka już na nas jest w pełni wyposarzony w meble ale dlaczego pytasz - odpowiedziała mi także zadając pytanie 
- Czy mogłabym już się tam przeprowadzić - zapytałam jej 
- Tak ale przecież nie chciałaś się wyprowadzać - powiedziała 
- Zmieniłam zdanie, mogłabyś mi przysłać klucze do mieszkania ?
- Klucze są w domu w kuchni na półce. - odpowiedziała i się rozłączyła
Pa - powiedziałam do słuchawki w której powstała głucha cisza. 
Od razu poszłam po klucze do nowego domu, zadzwoniłam po taksówkę i poszłam do swojego pokoju po resztę moich ciuchów i po odłożone pieniądze. Taksówka przyjechała po 15 minutach. Weszłam do niej i pokazałam karteczkę z adresem. Podróż się dłużyła trwała chyba 30 minut. Gdy dotarliśmy na miejsce ujrzałam wielką wille z basenem. Domy sąsiednie wyglądały bardzo podobnie do naszego była to bogata dzielnica. Pobiegłam szybko ku drzwią i je otworzyłam, środek wyglądał rewelacyjnie, dużo wolnej powierzchni, wielki salon, ogromna kuchnia. Poszłam do pokoi które znajdowały się na piętrze. Zauważyłam karteczkę na drzwiach z moim imieniem. Otworzyłam je i o mało co nie dostałam zawału. Pokój był wielki, ściany miał piło czarne cały wystrój był biało czarny. Pamiętam jak mówiłam mamie jaki chciałabym mieć pokój. Moje jedno marzenie się spełniło. W pokoju było troje drzwi tak samo jak u Tom'a więc wiedziałam że jedne prowadzą do garderoby drugie do łazięki a trzecie do wyjścia. Otworzyłam drzwi prowadzące do garderoby a środek wyglądał jak drugi pokój. Dużo półek i ściana na której mogłam powiesić moje ulubione ciuchy. Strasznie się cieszyłam choć na chwilę zapomniałam o tamtym mieście. Postanowiłam że zacznę wszystko od nowa, zaprzyjaźnie się z kimś i będę bardziej otwarta dla ludzi a największe moje postanowienie to takie że przestanę palić.

sobota, 26 stycznia 2013

- 7 -

    Szłam przed siebie nie miałam wyznaczonego celu, gdzie nogi mnie zaniosą tam będę. Doszłam do parku zaczął lekko padać deszcz przyśpieszyłam krok i weszłam do kawiarenki. Ciepło uderzyło mnie w twarz. Usiadłam w stoliku który znajdował się n samym końcu sali. Zamówiłam gorącą czekoladę. Moje myśli zaczęły się zbierać i znów ta myśl żeby rodzice jak najszybciej wrócili wtedy przeprowadzimy się do Londynu i będę miała spokój od tego całego One Direction. Kelnerka przyniosła zamówiony przeze mnie napój podziękowałam i dała mi rachunek. Siedziałam i rozmyślałam nad moim życiem czemu akurat mi się trafili tacy rodzice. Jak byli w domu zajmowali się tylko Matt'em a jak już mnie zauważyli to tylko wrzeszczeli. Wzięłam do ręki czekoladę i wyszłam. Na zewnątrz panowała ulewa nie miałam innego wyjścia tylko zadzwonić po Ben'a żeby przyjechał po mnie.
Jeden sygnał drugi aż w końcu odebrał..
- Tak - zapytał nie podobny głos do niego
- Ben - zapytałam dla upewnienia
- Nie tu Zayn co byś chciała Ash ? - zaczął się śmiać 
- Mogę porozmawiać z Ben'em 
- Przykro mi ale wyszedł i zapomniał telefonu - powiedział 
 Boże - pomyślałam - Hmm.. mógłbyś po mnie przyjechać - zapytałam go
- Pewnie gdzie jesteś - uśmiechnęłam się pod nosem bo to oznaczało że nie muszę iść na nogach w tym deszcze.
- W tej kawiarni co robią najlepszą gorącą czekoladę - podałam mu moje miejsce przebywania i się rozłączyłam 
Czekałam na niego zaledwie 10 minut. Czarne sportowe auto stanęło przede mną. Chwyciłam za klamkę  i weszłam do środka. Na miejscu kierowcy siedział z wielkim bananem na twarzy Malik który prawie mnie pożerał wzrokiem. Zapięłam pasy i oparłam głowę o szybę. Jechaliśmy w ciszy nie miałam ochoty z nim rozmawiać za bardzo wtrąca się w moje życie - On i jego Kolega Lou. Podjechaliśmy pod dom wysiadłam z auta i pobiegłam ku drzwią żeby nie zmoknąć. weszłam do środka a od razu za mną szedł Zayn. 
- Może obejrzysz z nami jakiś film i napijemy się po drinku - zapytał 
- Nie mam nic innego do roboty więc jak nie będę przeszkadzać to chętnie - odpowiedziałam a on się uśmiechnął i poszliśmy do salonu. 
Zajęłam miejsce na kanapie obok Louis'a a on popatrzył się na mnie wzrokiem jakby chciał mi coś powiedzieć, przeprosić. Siedziałam po cichu a oni wybierali film, Malik poszedł do kuchni przygotować nasze napoje. Nie mogłam wytrzymać i patrzeć się jak wszyscy coś robią a ja siedzę bez czynnie. Poszłam do kuchni aby pomóc mulatowi bo za wybieranie filmu nawet się nie brałam bo i tak było ich tam już za dużo. 
Po cichu weszłam do kuchni tak że Zayn mnie nie usłyszał oparłam się o blat i przyglądałam się każdemu ruchowi jakie wykonywał, mogłabym powiedzieć że nawet jego styl bycia mi się podobał
- Może pomóc - wyrwałam go z transu 
- Jak chcesz - odpowiedział mi 
Wiedziałam że jest coś nie tak dlaczego oni wszyscy są tacy dla mnie nie mili a może tylko to sobie wmówiłam że nie mogą mnie polubić bo przecież nigdy nie miałam takiego przyjaciela na którego mogłam liczyć w każdej sytuacji. Wiedziałam tylko jedno to że nie mogę tak żyć. Nie chce być tą najgorszą, chce się dowiedzieć jak to jest mieć przyjaciela, jak to jest być zakochaną. 
- Zayn .. - Ash - powiedzieliśmy równocześnie
- Mów pierwszy - powiedziałam 
- No więc.. - przerwał na chwilę - ja nie mogę patrzeć na ciebie jak nas omijasz, jak nic nie mówisz o sobie dlaczego, coś się stało albo ze mną jest nie tak - powiedział 
- Heh - zaśmiałam się - Wszystko jest w porządku zacznijmy wszystko od nowa - powiedziałam i chyba pierwszy raz uśmiechnęła się do niego tak prawdziwie a on odwzajemnił mój uśmiech. 
Przygotowaliśmy drinki i wróciliśmy do pokoju w którym wszyscy się znajdowali. Postawiliśmy szklanki na stół i usiedliśmy na kanapie. Chłopcy wybrali jakiś film nawet ciekawy. Po opróżnieniu naszych szklanek Lou poszedł po dolewkę. Po jakiś 2 godzinach prawie odpływałam. Zaczęłam przytulać się do wstawionego Zayn'a jak widać nie przeszkadzało mu to nawet chyba się cieszył z tego powodu. Po 30. minutach usnęłam wtulona w tors mulata. 
  Gdy się obudziłam poczułam bul chwyciłam się za głowę. Przecież nie wypiłam tak dużo wczoraj a może to temu że nigdy nie gustowałam w drinkach. Wstałam z łóżka i poszłam od razu do łazięki wziąść szybki zimny prysznic. Po 15 minutach wyszłam i od razu lepiej się poczułam. Przebrałam się, zrobiłam niedbałego koka i zeszłam na dół. 
Weszłam do kuchni gdzie znajdowali się już wszyscy i pół przytomna i usiadłam przy stole kładąc także głowe na nim. 
- Może wody - zapytał blondasek
- Tak po proszę - wymamrotałam
Podali mi butelkę z wodą i rzucili proszkami przeciw bólowymi. Wyjęłam z opakowania od razu dwa proszki i popiłam je. Nie mogłam patrzeć na jedzenie i poszłam do salonu zobaczyć co leci w Tv. Cała reszta postąpiła tak jak ja tylko że oni wyglądali normalnie a ja jak wrak człowieka. 
- Co się dzieje - zapytał Harry
- Tak jakbyś nie wiedział - nie miałam ochoty na takie rozmowy 
- Widzę że ktoś ma kaca - zaczęli się wszyscy śmiać 
- Jak macie się ze mnie śmiać to sobe idę - wstałam i nie zdążyłam zrobić kroku bo wylądowałam na kolanach Zayn'a
- Nie chcieliśmy cię urazić - powiedział i dał mi buziaka w policzek
Chłopcy zaczęli się wygłupiać a Zayn opowiadał mi o wszystkich ich koncertach, najgłupszych wybrykach w czasie wywiadów a tak że opowiedział mi trochę o chłopakach. Mogłabym ich nawet polubić ale nie, nie mogę pokazać że zaczęło mi na kimś zależeć. Wstałam i bez słowa poszłam do swojego pokoju.

* z perspektywy Zayn'a *
Nawet dobrze rozmawiało mi się z Ashley nie zachowywała się już jak gówniara która ma bogatych rodziców, pomijając ten fakt że palii była naprawdę w porządku. Opowiadałem jej o naszym zespole a na nie spuszczała ze mnie wzroku. Myślałem że będzie już lepiej ale nagle wstała i poszła do swojego pokoju.
- Co znów jej powiedziałeś - zapytał mnie Niall
- Nic - odpowiedziałem mu
- Zayn jakbyś jej nie nie powiedział to by tak po prostu nie wyszła - tym razem powiedział Liam
- No ale naprawdę nic jej nie powiedziałem - chciałem się im wytłumaczyć
- Dobra koniec, nic jej nie powiedziałeś tak po prostu wyszła - powiedział z sarkazmem

* Moja perspektywa *
Siedziałam w pokoju myśląc nad tym co zrobiłam, nie panowałam nad sobą nogi zaniosły mnie same do swojego pokoju. Nie chciałam znów siedzieć w swoim pokoju całkiem sama ale także nie chciałam wracać na dół. Położyłam się na łóżku i choć była wczesna pora próbowałam usnąć ale coś lub ktoś mi przeszkodził. Usłyszałam pukanie do drzwi.....

czwartek, 24 stycznia 2013

- 6 -




       Wystraszyłam się bo osoba szła prosto na mnie i takim dziwnym wzrokiem, wstałam z krzesła i zaczęłam się cofać. Zatrzymałam się przy szafkach i nie miałam żadnego wyjścia do ucieczki. Zasłoniłam twarz ręką żeby nie widzieć co ta osoba robi. Rozszerzyłam palce w dłoni i zauważyłam śmiejącego się Malik'a.
- I z czego się śmiejesz - zapytałam go z wielką ulgą na sercu
- Wiesz jak śmiesznie wyglądałaś - nadal się śmiał
- I to nie było śmieszne wiesz jak się bałam myślałam że chcesz mi coś zrobić a ty po prostu robiłeś sobie ze mnie jaja - nadal przeżywałam szok po tym zajściu
- Wiesz jak Niall się dowie to będzie źle ? - zapytał
- Ale o czym ma się dowiedzieć ja nic nie widziałam - powiedziałam - A ty coś widziałeś ? - zapytałam
- Nieee - przeciągnął
- No czyli nikt nic nie wiedział i nie widział więc dobranoc - powiedziałam i podążyłam w stronę schodów prowadzących w stronę wszystkich pokoi.
Wiedziałam że Zayn cały czas się gapi na mój tyłek jak wychodzę po schodach ale stwierdziłam że nie będę się tym przejmować niech się patrzy. Weszłam do swojego pokoju kończąc swoją kanapkę. Położyłam się i ta myśl o Lou znów wróciła i nie dawała mi spokoju postanowiłam że rano pójdę do niego i mi wszystko wytłumaczy. Długo nie mogłam zasnąć ale już po chwili odpłynęłam.
     Obudziłam się dość wcześnie zegarek pokazywał 8.55 przewróciłam się na drugi bok bo dziś nie miałam zamiaru pokazywać się w szkole. Leżałam jeszcze 15 minut w łóżku, wstałam i poszłam zobaczyć co u mojego brata bo dawno go nie widziałam choć mamy pokoje obok siebie. Po cichu na palcach zaszłam do niego do pokoju otwierając ostrożnie drzwi zauważyłam że jeszcze śpi. Weszłam do środka i chciałam go obudzić żeby ubierał się bo musi iść do przedszkola. Udało mi się go obudzić, szybko się przebrał i pobiegł na dół na śniadanie. Ben go zawiózł do przedszkola a ja postanowiłam się trochę ogarnąć. Poszłam do swojej łazienki, wzięłam szybki prysznic i zrobiłam lekki makijaż. Owinięta w ręczniku udałam się do pokoju żeby ubrać się w ciuchy w których mogłabym zejść na dół do kuchni zjeść jakieś śniadanie. Zeszłam powolnym krokiem po schodach wchodząc do kuchni przywitałam się z Zayn'em, zrobiłam sobie kanapkę i usiadłam przy stole przyglądając się chłopakowi.
- Czemu nie poszłaś do szkoły - po długiej ciszy zapytał
- A czy ja muszę codziennie chodzić do szkoły, przecież jest piątek a jutro zaczyna się weekend - odpowiedziałam mu na pytanie
- Tak musisz chodzić do szkoły i co z tego że zaczyna się jutro weekend - brnął dalej w ten głupi temat
- Dobra skończ bo i tak nie będę się ciebie słuchać bo nie jesteś moim ojcem i nigdy nim nie będziesz - wstałam wkurzona ze swojego miejsca i udałam się do salonu gdzie znów znajdowali się jego przyjaciele. Przywitałam się ze wszystkimi i usiadłam na wolnym miejscu. Przejęłam pilota i przełączyłam na program plotkarski.
- Ejjjjjjjj - zawyli wszyscy, ach tak bo przełączyłam im mecz
- Bo dobra macie idę sobie do siebie do pokoju bo nikt mnie tu nie toleruje - rzuciłam pilotem w Tomlinson'a i szybkim krokiem udałam się do swojego pokoju. Drzwi zamknęłam na klucz i wyszłam na balkon. Na dworze było zimno i zapowiadało się na deszcz odpaliłam papierosa i zaciągnęłam się. To uczucie odprężenia dawało wiele nie było zimno i robiłam to co lubiłam. Dopaliłam do końca, weszłam do swojego pokoju wzięłam miętówkę i przebrałam się. Wyciągnęłam z szafy moją ulubioną kurtkę, wyszłam z pokoju i zbiegłam po schodach prosto do drzwi. Zaczęłam ubierać buty a z salonu wychodziły jakieś okszyki typu " Mrauuu jaka seksi kurteczka"  uśmiechnęłam się pod nosem i wyszłam z domu