- Madi - powiedział zszokowany Harry
- Aaaa to wy się znacie - zapytałam uśmiechnięta
- Tak jak by - odpowiedział chłopak
Weszłyśmy do środka i zaczęłam wszystkim przedstawiać moją nową przyjaciółkę, widać było że ją polubili. Madison była zadowolona ale niepokoił mnie jeden fakt skąd Hazza zna jej imię. Siedzieliśmy wszyscy w salonie i oglądaliśmy jakiś daremny film który w ogóle nie miał sensu. Harry cały czas patrzył na moją towarzyszkę i nie wiedziałam o co chodzi, przecież ona powiedziała że chciałaby się z nimi spotkać i pogadać choć na chwilę ale nie wspomniała mi o tym że zna Harry'ego. Nie mogłam się skupić i nie wiedziałam o co mnie pytają osoby siedzące obok mnie, na każde pytanie odpowiadałam tak.
- Tak - odpowiedziałam na kolejne zadane pytanie
- Nie to nie może być prawda - powiedział zszokowany Lou a wszyscy się na niego popatrzyli
- Ale o co chodzi - zapytałam rozglądając się na boki
- Powiedziałaś że jesteś w ciąży - odpowiedział mi blondynek - zdradzisz mi z kim spałaś - zaśmiałam się na to pytanie i spojrzałam na Louis'a tak żeby nikt się nie skapnął że chodzi o niego
- Nie jestem w ciąży idioto - powiedziałam całkiem poważna
- O nie tylko nie idioto - udał obrażonego
- No przepraszam - mocno go przytuliłam i od razu zaczął się uśmiechać
- Przepraszam was ale muszę na chwilkę porwać Madi - pociągnęłam dziewczynę za rękę i weszłyśmy do pierwszego lepszego pokoju.
Chwila niezręcznej ciszy, nikt się nie odzywał a ona patrzyła w podłogę tak jakby nie chciała ze mną utrzymać kontaktu wzrokowego. Nie mogłam wytrzymać chyba powinny należeć mi się jakie kolwiek wytłumaczenia dlaczego Harry zna jej imię.
- Powiesz mi czy mam się jego zapytać bo on mi na pewno powie a jak nie mi to komuś z chłopców i to będzie na pewno Lou a jak się jego zapytam to nawet się nie zawaha mi tego powiedzieć i ... - nie dokończyłam bo mi przerwała
- Dobra nie kończ powiem ci - spojrzała na mnie
- No to słucham opowiadaj albo czekaj zrobię naszą ulubioną kawę i wtedy wszystko mi opowiesz - zaśmiałam się
- No mówię już - na chwilę przerwała a ja domagałam się dalszych wyjaśnień - Kiedyś dawno jak Harry jeszcze nie był sławny, nie wiem ile miałam lat 15 może 14 i przypadkiem wsiadłam do złego autobusu i znalazłam się w Holmes Chapel, pozwiedzałam i chciałam wracać ale nie było już autobusów o tej porze - przerwała nabierając oddech - siedziałam na przystanku i przyszedł on oczywiście pytał się co tam robię i gdzie mieszkam bo nigdy mnie nie widział, no i powiedziałam mu wszystko a on zaproponował mi nocleg,następnego dnia wyszłam jak wszyscy spali no i myślałam że nigdy się nie spotkamy - skończyła mówić
- I co nigdy go nie poznałaś na plakatach - zapytałam z wyrzutem
- Zawsze kogoś mi przypominała ale nie mogłam sobie przypomnieć wtedy wiedziałam jak ma na imię nie znałam nazwiska - tłumaczyła się
- No a on cię zapamiętał i co teraz zrobisz - zapytałam ją
- Nie wiem nie mam zamiaru mieszać się w życie gwiazd to było jednorazowe spotkanie i koniec nie powtórzy się - powiedziała i wyszła z pokoju
Mówiąc krótkie pa opuściła dom. Chciałam ją zatrzymać ale stwierdziłam że i tak jej nie dogonię bo zaczęła biec a jest o wiele szybsza ode mnie. Wróciłam do salonu usiadłam na wolnym fotelu i podwinęłam nogi pod brodę. Wszyscy patrzyli się na mnie żebym im wytłumaczyła czemu wyszła i tylko powiedziała pa. Spojrzałam na Styles'a a on miał obojętną minę tak jakby nic się nie stało. Nie wytrzymałam wstałam i wyszłam z ich domu trzaskając drzwiami. Chciałam żeby to Harry wytłumaczył im skąd zna Madison ale on nawet nie drgnął nie wydobył z siebie żadnego dźwięku a wszyscy czekali żebym to ja im wytłumaczyła. Na drodze założyłam kurtkę której nie zdążyłam ubrać w środku chciałam już iść w stronę domu ale ktoś mnie zatrzymał.
- Kimkolwiek jesteś puść moją rękę bo to boli - prawie krzyknęłam a moja ręka poczuła ulgę
- Ash poczekaj co ci powiedziała Madison - powiedział zachrypnięty głos
- Że nigdy już się nie spotkacie i nie chce mieszać się w życie gwiazdy - chyba powiedziałam dobrze - I zanim coś powiesz że mam im to wytłumaczyć to odpowiem ci że nie ja tylko ty, ja nie chce się mieszać w wasze sprawy z przed 3 lat - powiedziałam
On nic nie odpowiadał. Chciałam coś powiedzieć ale wyprzedził mnie
- Nie chce się mieć nic wspólnego z tą dziewczyną i dobrze że tak wyszło - powiedział
Odebrało mi mowę kiedy to powiedział no co za dupek z niego większego nigdy nie widziałam.
- Dobrze że tak wyszło ? - zapytałam go - Czy ty w ogóle siebie słyszysz co mówisz, bo mi się wydaje że nie, ta cała sława namieszała ci tak w głowie że zachowujesz się jak rozpieszczony dzieciak jak zasrana gwiazdunia która myśli że nie wiadomo kim jest, Styles zanim coś powiesz zastanów się 100 razy bo dla mnie już jesteś zerem - powiedziałam i poszłam w stronę domu. Wiedziałam że on nadal tam stoi nigdy nie umie ponieść krytyki.
Weszłam do domu i nadal nie mogłam uwierzyć że on to powiedział w tamtym momęcie straciłam do niego szacunek nie mogłam na niego normalnie patrzyć w moich oczach już jest nikim.
Próbowałam się skontaktować z Madison ale nie odbierała telefonu, zostawiłam parę wiadomości a nawet nagrałam się na sekretarkę. Poszłam do kuchni zrobić sobie jakąś kolacje bo zbliżała się już 21 i byłam strasznie głodna. Byłam tak zmęczona że wykręciłam numer do pizzerii żeby przywieźli mi małą pizze. Na swój posiłek czekałam 20 minut kiedy zadzwonił dzwonek szybko zbiegłam po schodach otworzyłam drzwi a na moich utach był wielki sztuczny uśmiech.
- Czy pani zamawiała pizze - Gdy zobaczyłam dostawce zaczęłam się śmiać
Za drzwiami stał Louis z dużą pizzą w ręku i miał nawet ubranie które noszą dostawcy.
- Co ty odwalasz - zapytałam go
- Przywiozłem dużą pizze dla dwojga - odpowiedział
- Ale ja zamawiałam małą i to dla mnie samej - wskazałam dłońmi na siebie
- Jezu ty zawsze musisz tak marudzić - zapytał mnie - dość że musiałem zapłacić za dużą pizze dwa razy więcej niż jest w cenniku to jeszcze za to okropne ubranie a ty jeszcze masz jakieś wielkie problemy - mówił jak najęty a ja się śmiałam
- No właź - zaprosiłam go do domu odsuwając się i wskazując ręką że może wejść
Lou położył wielką pizze na stole a ja przyniosłam z kuchni talerze.
Wszystko zniknęło w przeciągu 20 minut i wyszło na to że ja zjadłam więcej niż mój towarzysz.
- Jesteś jak Niall - zaśmiał się
- O nie nie porównuj mnie do niego bo ja jem dużo jak jestem głodna a nie tak jak on - obróciłam się do niego plecami i udawałam obrażoną.
Pocałował mnie w szyje.
- Odejdź - powiedziałam i go odepchnęłam
Jego mina musiała wyglądać komicznie chyba pierwszy raz dziewczyna odrzuciła jego pocałunek. Ale on się nie poddawał i znów mnie pocałował
- Czy ty nie rozumiesz co ja mówię - zapytałam go odwracając się do niego przodem
- Naprawdę jesteś obrażona - zapytał
- Nie no coś ty - zaśmiałam się i złożyłam na jego ustach subtelny pocałunek.
Czas spędziliśmy miło bez żadnych niespodzianek nic się nie działo. Louis wyszedł ode mnie ok 1 w nocy a ja od razu zasnęłam.
* 4 Dni później *
Nareszcie piątek. Siedzę w szkole jest ostatnia lekcja a Madi nie odzywała się do mnie od tego cholernego dna, zamieniała tylko ze mną pojedyncze słowa i odpowiadała krótko na moje pytania.
Dzwonek zadzwonił i wszyscy wyszli z klasy jak zawszę ona się nie śpieszyła spakowała powoli swoje książki i wyszła z klasy. Przeszła obok mnie obojętnie i rzuciła krótkie "cześć"
- Madi poczekaj - zawołałam za nią ale ona mnie zignorowała - Cholera poczekasz czy dalej będziesz zachowywała się jak pięcio letni dzieciak ? - krzyknęłam i w końcu się zatrzymała
- Czego chcesz - zapytała oschle
- Chce z tobą porozmawiać - odpowiedziałam - Powiedz mi czemu jesteś w stosunku do mnie taka - zapytałam ją
- Jaka ? - chyba nie wiedziała o czym do niej mówię
- To że spotkałaś Harry'ego to nie moja wina nie powinnaś się na mnie wyżywać - powiedziałam już opanowana
- Wiem po prostu od tamtego spotkania cały czas o nim myślę - posmutniała moja przyjaciółka
- Przykro mi, - przytuliłam ją - nie chcę ci tego mówić ale nie licz na Harry'ego powiedział że nie chce się mieszać w związki - znów ją przytuliłam
Wiedziałam że to jest dla niej przykra wiadomość ale wolałam ją uprzedzić zanim Harry zadzwoni do niej i będzie wciskał jakiś kit że szukał jej i cały czas myślał co się działo z tamtą dziewczyną a ona nie zasługuje na takie kłamstwa jest zbyt wrażliwa. Pożegnałam się z przyjaciółką bo zadzwonił do niej ojciec i kazał wracać do domu.
Poszłam jeszcze do sklepu kupić sobie jakieś ciastko bo chyba od trzech miesięcy nie jadłam nic słodkiego i nie wiem jak wygląda MARS a uwielbiam go. Szukałam go 15 minut, Zanim poszłam do kasy zatrzymałam się przy stoisku z gazetami chciałam dowiedzieć się o czym ludzie plotkują. Wzięłam do ręki pierwszą lepszą i to co zobaczyłam przeraziło mnie. Louis wychodzący z dobrze znanych mi drzwi i podopis " CZY NASZ KOCHANY LOUIS TOMLINSON ZDRADZA UROCZĄ ELEANOR CALDER ? ".
Bardzo interesowało mnie to co tam wymyślili.Stanęłam przy kasie i wyłożyłam na nią moje zakupy, nie było ich dużo. Kasjerka skasowała moje rzeczy a ja jej zapłaciłam.
Udałam się na przystanek i zanim mój autobus przyjechał zdążyłam przeczytać cały artykuł i zobaczyć zdjęcia. Zabolało mnie gdy zauważyłam że Lou był u niej przez ostatnie cztery dni a mnie w ogóle nie odwiedził, najgorsze było to że są zdjęcia jak wychodzi od niej z domu z samego rana ok. 8.
Czemu nie powiedział że spotyka się z nią i nie chce być już ze mną - przepraszam my nie jesteśmy razem nigdy nie było tego pytania czy możemy spróbować ze sobą być. Nasze "spotkania" można nazwać bardzo dobrą przyjaźnią która przekroczyła jakąś barierę i nie poszła dalej tylko stoi cały czas w tym samym miejscu. Zastanawiało mnie tylko jedno bo jakby Louis też tak twierdził nie całowałby mnie na każdym kroku i gdy nikt nie patrzy. Bo przecież wtedy w szkole to nie było normalne żeby na korytarzu pocałować w usta swoją przyjaciółkę. Zastanawiało mnie też to czemu zdjęcie z pod mojego domu jest z dzisiejszą datą bo przecież on był u mnie w poniedziałek i wychodził w nocy a nie dziś.
Na całe szczęście moje przemyślenia przerwał nadjeżdżający autobus. Wsiadłam do środka zapłaciłam za bilet i usiadłam na wolnym miejscu. Dziś droga przebiegła strasznie szybko. Zamknęłam oczy a gdy je otworzyłam byliśmy już na przystanku przy którym miałam wysiąść. Z niezbyt dobrym humorem wróciłam do całkiem pustego domu. Czasem nawet żałuje że nie mieszkam z rodzicami i bratem bo jak byli oni to wiedziałam że na noc nigdy nie jestem sama że ktoś śpi w pokoju obok a teraz nikogo nie ma nawet nie miałam z kim pogadać bo Lou woli jeździć do tej całej Elki.
Zrobiłam sobie obiad i usiadłam przy stole nie zdążyłam wsadzić widelca do ust bo ktoś zadzwonił na dzwonek na drzwi. Trochę zdenerwowana wstałam z krzesła i poszłam otworzyć drzwi ale przed nimi nikogo nie było - Ludziom chyba się nudzi - powiedziałam pod nosem i chciałam zamknąć drzwi ale przed nimi pojawił się nie wiadomo skąd z bukietem kwiatów Zayn - tak dobrze słyszycie Zayn. Odebrało mi mowę bo spodziewałabym się tu wszystkich tylko nie jego i to jeszcze z kwiatami. Wpuściłam go do środka i przejęłam bukiet. Zayn usiadł na fotelu i schował głowę w dłonie. Usiadłam obok niego i po prostu go przytuliłam. Chciałam znów poczuć jego zapach który tak długo nie czułam, chciałam żeby on poczuł że może na mnie liczyć w każdej wolnej chwili że wysłucham go choć nie zawsze było po między nami kolorowo. Mulat tak po prostu odwrócił się w moją stronę i przytulił jeszcze bardziej.
Siedzieliśmy w ciszy a ja nadal nie wiedziałam dlaczego on do mnie przyszedł.
- Zayn - zaczęłam - to ma coś znaczyć że tu przyszedłeś - zapytałam
- Tak chciałem cię przeprosić - powiedział i popatrzył się w moje oczy
Czy mówiłam już że on ma cudowne oczy ? Pewnie tak więc jeszcze raz powtórzę on ma naprawdę cudowne oczy.
- Nie musiałeś to ja powinnam cię przeprosić a nie ty mnie
- Dobra koniec to jest takie oficjale nie chce się po prostu z tobą kłócić, umiesz się już ze wszystkimi dogadać tylko ze mną nie - powiedział - jest coś ze mną nie tak - zapytał
- Nie, wszystko w najlepszym porządku - posłałam mu najszczerszy i najsłodszy uśmiech i znów go mocno przytuliłam
- Wiesz tak w ogóle to chciałam ci podziękować - powiedziałam uśmiechając się od ucha do ucha
- Ta niby za co ? - zapytał mnie
- Za to że mnie zmieniłeś - powiedziałam a on się za śmiał
- Ja cię zmieniłem a myślałem że to Lou - odpowiedział
Czy on się dowiedział że nas coś łączy / łączyło ?
- Wy wszyscy mnie zmieniliście, pokazaliście że nie warto być osobą zamkniętą w sobie i warto poznawać nowych ludzi ale i tak tobie najbardziej dziękuję bo to ty mnie poznałeś z takimi ludźmi jak Niall, Liam, Harry, Louis - powiedziałam
Siedzieliśmy przed telewizorem i nie wiedzieliśmy co mamy robić był wieczór iw dodatku piątek można by było zrobić jakąś małą imprezkę tylko dla znajomych. Dużo alkoholu i te sprawy.
- Zayn robimy imprezę - krzyknęłam a on się trochę przestraszył
- Dobrze się czujesz - zapytał z miną WTF
- No bardzooo - przeciągnęłam ostatnie słowo
- No to dzwonię po resztę żeby po drodze kupili dużo, bardzo dużo alkoholu bo jak Ashley mówi że jest impreza to musi być dobra - zaśmiał się i poszedł zadzwonić do chłopców
Chciała się dodzwonić do Madison ale nie odbierała, próbowałam 4 razy i cały czas się włączała sekretarka, nagrałam się na nią ale i tak ona nie oddzwoniła. Wyglądało na to że będę sama.
Chłopcy byli u mnie po 30 minutach obładowani torbami z alkoholem. Każdy z nich trzymał po trzy reklamówki a Niall trzymał cztery bo jedną poświęcił na jedzenie.
- Jesteśmy wszyscy czy ktoś jeszcze ma przyjść - zapytał Harry nawet nie patrząc na mnie
- Wydaje mi się że wszyscy - odpowiedziałam.
Wszystkie butelki wsadzili do lodówki a trzy postawił na stole na którym nic się już nie mieściło. Znaleźliśmy jakąś stacje muzyczną na mojej wierzy i daliśmy tak głośno że nie słyszałam własnych myśli a impreza zapowiadała się bardzo bardzo dobrze.
* 4 Dni później *
Nareszcie piątek. Siedzę w szkole jest ostatnia lekcja a Madi nie odzywała się do mnie od tego cholernego dna, zamieniała tylko ze mną pojedyncze słowa i odpowiadała krótko na moje pytania.
Dzwonek zadzwonił i wszyscy wyszli z klasy jak zawszę ona się nie śpieszyła spakowała powoli swoje książki i wyszła z klasy. Przeszła obok mnie obojętnie i rzuciła krótkie "cześć"
- Madi poczekaj - zawołałam za nią ale ona mnie zignorowała - Cholera poczekasz czy dalej będziesz zachowywała się jak pięcio letni dzieciak ? - krzyknęłam i w końcu się zatrzymała
- Czego chcesz - zapytała oschle
- Chce z tobą porozmawiać - odpowiedziałam - Powiedz mi czemu jesteś w stosunku do mnie taka - zapytałam ją
- Jaka ? - chyba nie wiedziała o czym do niej mówię
- To że spotkałaś Harry'ego to nie moja wina nie powinnaś się na mnie wyżywać - powiedziałam już opanowana
- Wiem po prostu od tamtego spotkania cały czas o nim myślę - posmutniała moja przyjaciółka
- Przykro mi, - przytuliłam ją - nie chcę ci tego mówić ale nie licz na Harry'ego powiedział że nie chce się mieszać w związki - znów ją przytuliłam
Wiedziałam że to jest dla niej przykra wiadomość ale wolałam ją uprzedzić zanim Harry zadzwoni do niej i będzie wciskał jakiś kit że szukał jej i cały czas myślał co się działo z tamtą dziewczyną a ona nie zasługuje na takie kłamstwa jest zbyt wrażliwa. Pożegnałam się z przyjaciółką bo zadzwonił do niej ojciec i kazał wracać do domu.
Poszłam jeszcze do sklepu kupić sobie jakieś ciastko bo chyba od trzech miesięcy nie jadłam nic słodkiego i nie wiem jak wygląda MARS a uwielbiam go. Szukałam go 15 minut, Zanim poszłam do kasy zatrzymałam się przy stoisku z gazetami chciałam dowiedzieć się o czym ludzie plotkują. Wzięłam do ręki pierwszą lepszą i to co zobaczyłam przeraziło mnie. Louis wychodzący z dobrze znanych mi drzwi i podopis " CZY NASZ KOCHANY LOUIS TOMLINSON ZDRADZA UROCZĄ ELEANOR CALDER ? ".
Bardzo interesowało mnie to co tam wymyślili.Stanęłam przy kasie i wyłożyłam na nią moje zakupy, nie było ich dużo. Kasjerka skasowała moje rzeczy a ja jej zapłaciłam.
Udałam się na przystanek i zanim mój autobus przyjechał zdążyłam przeczytać cały artykuł i zobaczyć zdjęcia. Zabolało mnie gdy zauważyłam że Lou był u niej przez ostatnie cztery dni a mnie w ogóle nie odwiedził, najgorsze było to że są zdjęcia jak wychodzi od niej z domu z samego rana ok. 8.
Czemu nie powiedział że spotyka się z nią i nie chce być już ze mną - przepraszam my nie jesteśmy razem nigdy nie było tego pytania czy możemy spróbować ze sobą być. Nasze "spotkania" można nazwać bardzo dobrą przyjaźnią która przekroczyła jakąś barierę i nie poszła dalej tylko stoi cały czas w tym samym miejscu. Zastanawiało mnie tylko jedno bo jakby Louis też tak twierdził nie całowałby mnie na każdym kroku i gdy nikt nie patrzy. Bo przecież wtedy w szkole to nie było normalne żeby na korytarzu pocałować w usta swoją przyjaciółkę. Zastanawiało mnie też to czemu zdjęcie z pod mojego domu jest z dzisiejszą datą bo przecież on był u mnie w poniedziałek i wychodził w nocy a nie dziś.
Na całe szczęście moje przemyślenia przerwał nadjeżdżający autobus. Wsiadłam do środka zapłaciłam za bilet i usiadłam na wolnym miejscu. Dziś droga przebiegła strasznie szybko. Zamknęłam oczy a gdy je otworzyłam byliśmy już na przystanku przy którym miałam wysiąść. Z niezbyt dobrym humorem wróciłam do całkiem pustego domu. Czasem nawet żałuje że nie mieszkam z rodzicami i bratem bo jak byli oni to wiedziałam że na noc nigdy nie jestem sama że ktoś śpi w pokoju obok a teraz nikogo nie ma nawet nie miałam z kim pogadać bo Lou woli jeździć do tej całej Elki.
Zrobiłam sobie obiad i usiadłam przy stole nie zdążyłam wsadzić widelca do ust bo ktoś zadzwonił na dzwonek na drzwi. Trochę zdenerwowana wstałam z krzesła i poszłam otworzyć drzwi ale przed nimi nikogo nie było - Ludziom chyba się nudzi - powiedziałam pod nosem i chciałam zamknąć drzwi ale przed nimi pojawił się nie wiadomo skąd z bukietem kwiatów Zayn - tak dobrze słyszycie Zayn. Odebrało mi mowę bo spodziewałabym się tu wszystkich tylko nie jego i to jeszcze z kwiatami. Wpuściłam go do środka i przejęłam bukiet. Zayn usiadł na fotelu i schował głowę w dłonie. Usiadłam obok niego i po prostu go przytuliłam. Chciałam znów poczuć jego zapach który tak długo nie czułam, chciałam żeby on poczuł że może na mnie liczyć w każdej wolnej chwili że wysłucham go choć nie zawsze było po między nami kolorowo. Mulat tak po prostu odwrócił się w moją stronę i przytulił jeszcze bardziej.
Siedzieliśmy w ciszy a ja nadal nie wiedziałam dlaczego on do mnie przyszedł.
- Zayn - zaczęłam - to ma coś znaczyć że tu przyszedłeś - zapytałam
- Tak chciałem cię przeprosić - powiedział i popatrzył się w moje oczy
Czy mówiłam już że on ma cudowne oczy ? Pewnie tak więc jeszcze raz powtórzę on ma naprawdę cudowne oczy.
- Nie musiałeś to ja powinnam cię przeprosić a nie ty mnie
- Dobra koniec to jest takie oficjale nie chce się po prostu z tobą kłócić, umiesz się już ze wszystkimi dogadać tylko ze mną nie - powiedział - jest coś ze mną nie tak - zapytał
- Nie, wszystko w najlepszym porządku - posłałam mu najszczerszy i najsłodszy uśmiech i znów go mocno przytuliłam
- Wiesz tak w ogóle to chciałam ci podziękować - powiedziałam uśmiechając się od ucha do ucha
- Ta niby za co ? - zapytał mnie
- Za to że mnie zmieniłeś - powiedziałam a on się za śmiał
- Ja cię zmieniłem a myślałem że to Lou - odpowiedział
Czy on się dowiedział że nas coś łączy / łączyło ?
- Wy wszyscy mnie zmieniliście, pokazaliście że nie warto być osobą zamkniętą w sobie i warto poznawać nowych ludzi ale i tak tobie najbardziej dziękuję bo to ty mnie poznałeś z takimi ludźmi jak Niall, Liam, Harry, Louis - powiedziałam
Siedzieliśmy przed telewizorem i nie wiedzieliśmy co mamy robić był wieczór iw dodatku piątek można by było zrobić jakąś małą imprezkę tylko dla znajomych. Dużo alkoholu i te sprawy.
- Zayn robimy imprezę - krzyknęłam a on się trochę przestraszył
- Dobrze się czujesz - zapytał z miną WTF
- No bardzooo - przeciągnęłam ostatnie słowo
- No to dzwonię po resztę żeby po drodze kupili dużo, bardzo dużo alkoholu bo jak Ashley mówi że jest impreza to musi być dobra - zaśmiał się i poszedł zadzwonić do chłopców
Chciała się dodzwonić do Madison ale nie odbierała, próbowałam 4 razy i cały czas się włączała sekretarka, nagrałam się na nią ale i tak ona nie oddzwoniła. Wyglądało na to że będę sama.
Chłopcy byli u mnie po 30 minutach obładowani torbami z alkoholem. Każdy z nich trzymał po trzy reklamówki a Niall trzymał cztery bo jedną poświęcił na jedzenie.
- Jesteśmy wszyscy czy ktoś jeszcze ma przyjść - zapytał Harry nawet nie patrząc na mnie
- Wydaje mi się że wszyscy - odpowiedziałam.
Wszystkie butelki wsadzili do lodówki a trzy postawił na stole na którym nic się już nie mieściło. Znaleźliśmy jakąś stacje muzyczną na mojej wierzy i daliśmy tak głośno że nie słyszałam własnych myśli a impreza zapowiadała się bardzo bardzo dobrze.