"Jednego dnia przepraszasz mnie i mówisz, że zachowałeś się jak dupek. Drugiego doskonale utwierdzasz mnie w przekonaniu, że nim jesteś. Boję się zasnąć, bo nie wiem co przyniesie mi trzeci dzień."
czwartek, 14 lutego 2013
- 11 -
Obudziłam się ze straszliwym bólem głowy, nie chciało mi się nawet podnosić z łóżka bo i tak wiedziałam że to nie ma sensu. Spojrzałam na zegarek który wskazywał 10.05. Chciałam się trochę ogarnąć bo wiedziałam że nie mogę przeleżeć całego dnia w łóżku. Powolne ruchy pozwoliły mi wstać z łóżka tek że prawie wcale nie poczułam bólu głowy. Poszłam do łazienki i spojrzałam w lustro. Oczy całe czerwone od płaczu i wielkie sine wory pod nimi. Wyglądałam jak wrak człowieka i tak tez się czułam. Nie mogłam spać w nocy cały czas myślałam o tej sytuacji z Zayn'em i o tym jak Louis mnie spławił bo wolał zabawiać się z jakąś lalunią. Przemyłam twarz zimną wodą, umyłam zęby i zeszłam na dół do kuchni. Wyjęłam z półki jakieś proszki i popiłam je zwykłą wodą. Nie miałam zamiaru jeść śniadania. Spowrotem wyszłam do swojego pokoju i położyłam się na łóżku, spojrzałam na telefon który się świecił co oznaczało jakieś wiadomości albo nieodebrane połączenia. Cztery wiadomości od Louis'a typu " PRZEPRASZAM ZA WCZORAJ ALE WYBRAŁAŚ ZŁY MOMENT " inna typu " WYBACZ ZA TAMTO I JESZCZE RAZ CIĘ PRZEPRASZAM " potem dzwonił jeszcze 6 razy ale nie słyszałam bo mam wyciszony telefon. Pojawiła się także wiadomość od Liam'a - ale dlaczego on niego. Nie chciało mi się czytać więc od razu ją usunęłam. Odłożyłam telefon na bok i zamknęłam oczy. Wyobrażałam sobie jakby wyglądało moje życie gdybym ich nie poznała - pewnie normalnie bez żadnych problemów i żadnych zamieszań, żyłabym tak jak wcześniej. Leżałam tak bardzo długo w ciszy, było tak spokojnie i miało być tak zawsze bo nie musiałam się już martwić moimi rodzicami i bratem którym miałam się cały czas zajmować. Mój spokój przerwał dzwonek od drzwi który był tak głośny że się przestraszyłam. Nie chciało mi się schodzić po schodach ale jak to jakiś listonosz z przesyłką od rodziców to chyba nie może czekać za długo bo odjedzie. Zbiegłam po schodach, ból głowy już mi nie dokuczał. Otworzyłam drzwi czego od razu pożałowałam. Przede mną stał Tomlinson który cieszył japę. Chciałam zamknąć drzwi ale był silniejszy i wszedł do środka.
- Zamknij drzwi na klucz - powiedziałam obojętnie i znów poszłam do swojego pokoju
Usiadłam na parapecie i podkurczyłam nogi i odarłam na nich głowę. Nie miałam ochoty z nikim rozmawiać a szczególnie z Lou. Zachował się jakbym się nie liczyła a jeszcze tego samego dnia powiedział że jestem dla niego bardzo ważna. Nie rozumiałam tego bo przecież jak przyjaciel dzwoni to powinno się znaleźć dla niego czas a on po prostu mnie olał.
Wszedł do mojego pokoju i podszedł tak blisko że czułam ciepło. Usiadł przede mną i chyba chciał mnie przytulić ale go odepchnęłam. Miał zmieszana minę i chyba nie wiedział o co mi chodzi. Patrzył się na mnie i chciał wyczytać coś w moich oczach ale chyba mu się nie udawało.
- Ash co się stało - zapytał
Zaśmiałam się cicho.
- Po co tu przyszedłeś - zapytałam się go - nie mamy o czym rozmawiać - dokończyłam
- Przepraszam cię, chciałem się z tobą skontaktować ale nie odbierałaś - zaczął się tłumaczyć
- Nie tłumacz mi się bo nie musisz - powiedziałam obojętnie
popatrzył się na mnie z wielkim wyrzutem bo dobrze wiedział że zawsze się cieszyłam gdy patrzyłam na jego twarz ale teraz tak nie było miałam dość jego i tych jego kolegów
- Nie chce cię widzieć - powiedziałam - wyjdź
- Nie wyjdę do puki mnie nie wysłuchasz - wstał ze swojego miejsca i zaczął nerwowo chodzić po pokoju
- Lou zrozum zawiodłam się na tobie nie chce twoich wyjaśnień zepsułeś wszystko, ty zepsułeś ale ja też zawaliłam myślałam że jesteśmy przyjaciółmi - przerwał mi
- Bo jesteśmy i to najlepszymi
- Jakbyśmy byli to byś mnie wczoraj nie zostawił, a naprawdę potrzebowałam kogoś kto mnie przytuli - powiedziałam ze łzami w oczach
- Proszę cię tylko nie płacz bo też się rozpłaczę - przytulił mnie
Odwzajemniłam jego uścisk ale nadal czułam żal do niego za wczoraj. Siedzieliśmy tak wtuleni w siebie dobre 20 minut, bardzo mi się to podobało.
Nie wiem która była godzina ale przeszliśmy do salonu obejrzeć jakiś film, raczej komedie. Śmialiśmy się ze wszystkiego nawet z rzeczy które nie były śmieszne. Wybaczyłam Lou za tamto po prostu nie umiem się na niego długo gniewać.
Skończyliśmy 3 obejrzany przez nas film i poszliśmy do kuchni coś zjeść. Louis wymyślił że chce zrobić gofry no to musiałam znaleźć wszystkie składniki i wyciągnąć gofrownice. Zaczęliśmy wszystkie składniki wsadzać do miksera i szanowny Tommo wziął do ręki mąkę i rzucił nią we mnie, oddałam mu i takim oto sposobem zaczęła się wojna na wszystko ( jajka, mleko, olej i rzeczy które były w lodówce ).
- Stoooop - krzyknęłam tak głośno jak tylko dałam radę a Lou od razu stanął w bez ruchu patrząc na mnie z wielkimi oczami. - i co się tak patrzysz - zapytałam go
- Jej nie wiedziałem że coś takiego małego może wydobyć z siebie takie dźwięki - wskazywał tak śmiesznie na mnie palcem że się zaśmiałam
- Nie jestem mała - obróciłam się do niego tyłem udając obrażoną
Poczułam jego dotyk na moich biodrach i przez całe ciało przeleciał mnie miły dreszcz. Odwróciłam się do niego i uniosłam lekko głowę tak abym mogła zobaczyć jego chipnotyzujące oczy. Nie mogłam oderwać od niego wzroku. Jego delikatna dłoń dotknęła mojego policzka a twarz zaczęła się zbliżać do mojej. Nasze usta się złączyły. Nie był to długi pocałunek, odsunęłam się i poszłam do salonu. Słyszałam że Lou idzie za mną ale nie chciałam z nim rozmawiać. Wiedziałam że kręci z jakąś Eleonor więc nie powinien mnie całować, wiem też to że wczoraj był u niej i to pewnie ona kazała mnie spławić a przez to że pewnie się w niej zakochał tak zrobił.
- Ash przepraszam - powiedział
Za co ty mnie człowieku przepraszasz za to że rozkochujesz mnie w sobie ? czy za to że na każdym kroku uświadamiasz mnie że coś do ciebie czuje ? Tak czuje wielkie uczucie ale nie może nas nic łączyć oprócz przyjaźni - pomyślałam
- Proszę nie przepraszaj za coś czego nie żałujesz - powiedziałam
Wiedziałam że nie żałuje bo jakby żałował to by go już tu nie było tylko siedział by z tą całą El w jej domu.
- Louis powiedz mi tylko jedno - przerwałam na chwilę - czemu to robisz - dokończyłam
- Czemu to robię.. - zaśmiał się a ja mu przerwałam
- Takie to zabawne - zapytałam
- Robię to bo nie jesteś mi obojętna, nie jesteś tak jak inne dziewczyny które poznałem ty jesteś wyjątkowa, zawszę gdy cię widzę na mojej twarzy maluje się wielki uśmiech,wiem że może to głupie ale strasznie mi na tobie zależy - skończył swój monolog
- Mi też zależy i to cholernie ale nie psujmy tego co jest pomiędzy nami - uśmiechnęła się lekko
Postanowiliśmy zapomnieć o tej całej sytuacji. Czas zleciał nam strasznie szybko, oglądaliśmy filmy, wygłupialiśmy się i cieszyliśmy się swoją obecnością. Godziny szybko minęły była już 23.40 a Lou zaczął się zbierać do domu bo od samego rana go tam nie było. Ubierał już buty ale nie chciałam żeby opuszczał ten dom bo jak na jedną osobę był trochę za duży.
- Nie idź - wyszeptałam i chyba nie dosłyszał dobrze
- Co ? - zapytał mnie kiedy zakładał na siebie kurtkę
- Zostaniesz na noc - zapytałam niepewnie
- Myślałem że już nie zapytasz - uśmiechnął się od ucha do ucha.
Strasznie zgłodniałam i z okazji że został Lou postanowiłam zrobić kolacje. Nie umiem gotować i z racji że Lou został na noc postanowiłam zrobić kanapki z serem i szynką. Wzięłam się za moją pracę ale krępowałam się bo czułam cały czas wzrok Lou na mnie. Odstawiłam wszystkie rzeczy na bok i obróciłam się do niego przodem, on wstał i podszedł do mnie bliżej. Czułam jego oddech, stał tak blisko że na całej skórze poczułam ciarki.
- Nie mogę po prostu tak na ciebie patrzeć, wiem że ustaliliśmy że nie będzie nas łączyć nic oprócz przyjaźni, ale ja tak nie potrafię, nie mogę się z tym pogodzić że nigdy nie będziesz moja - powiedział to tak czule że odebrało mi mowę, nie wiedziałam co mam powiedzieć - może i zwariowałem ale nie mogę dłużej ukrywać uczuć do ciebie - i mocno mnie pocałował.
Odwzajemniłam jego pocałunek ale to nie był zwykły delikatny pocałunek to był bardzo namiętny pocałunek. Lou nie przestając całować uniósł mnie do góry tak że usiadłam na blacie. Owinęłam się nogami wokół jego pasa i zaczęliśmy się przemieszczać po pomieszczeniu nie patrząc na przeszkody chcieliśmy się znaleźć w moim pokoju.
Byliśmy już w moim pokoju, położył mnie delikatnie na łóżku i zaczął zdejmować ze mnie mój T-shirt. Pomogłam mu ściągnąć jego pasiastą koszulkę i zaczęłam rozpinać jego guzik od spodni.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz