Obudziły mnie głośnie krzyki dochodzące z dołu, więc nie miałam szans na dalsze spanie. Przeciągnęłam się i wstałam z łóżka podążając do łazięki trochę się ogarnąć i iść do szkoły. Umyłam włosy, wyprostowałam je i męczyłam się aby moja grzywka wyglądała jakoś normalnie. Byłam już w pełni funkcionalna nie zamykały mi się oczy i na twarzy nie było widać moich nie doskonałości. Poszłam do pokoju wybrać jakieś ciuchy, ubrałam się i zeszłam na duł gotowa. Weszłam do kuchni w której nikogo nie było. Wzięłam jabłko i poszłam ubrać buty bo nie chciałam znów spóźnić się do szkoły. Miałam już wyjść kiedy za mną pojawił się Zayn chciałam go zignorować ale zablokował mi drzwi i nie chciał wypuścić z domu.
- Przepuść mnie bo spuźnie się do szkoły - chciałam się przepchać pomiędzy nim a ścianą
- Przepraszam jak cie wczoraj uraziłem nie wiedziałem że słuchasz - powiedział
- Nawet jakbym nie słuchała nie powinieneś tego mówić - wkurzyło mnie to co powiedział
- Wiem - przerwałam mu
- Skoro wiesz to przepuść mnie bo chce iść do szkoły nie chce oglądać kogoś takiego jak ciebie- odepchnęłam go na bok i wyszłam
Droga do szkoły strasznie mi się dłużyła nie pojechałam autobusem bo tam zawsze są jacyś idioci z mojej szkoły i po prostu wole chodzić na nogach. Doszłam pod budynek szkolny po 30 minutach i jak zwykle się spóźniłam. Szybko wbiegłam do klasy i jak zawsze opieprz od nauczyciela. Jak ja tego nie lubię !
- Ashley znów się spóźniłaś - powiedziała nauczycielka
- Ja nie chciałam się spóźnić nawet wyszłam wcześniej z domu - powiedziałam
- Uuuu.. ciekawe z czyjego domu - powiedziała jedna suka którą nie trawie po prostu
- Zamknij twarz - powiedziałam jej
- Przestańcie się wyzywać - powiedziała babka od Francuskiego - Usiądź - dodała
Zrobiłam to co powiedziała i usiadłam w ławce z samego tyłu. Lekcja minęła dość szybko nawet było spoko. Przerwa jak to przerwa poszłam po książki do mojej półki jak zawsze musiała się znaleźć picza która przyczepiła się do mnie ze swoimi przyjaciółeczkami.
- Widziałam cie w gazecie - powiedziała
- Hahaha mnie w gazecie ale śmieszne - zaśmiałam się jej w twarz
- przyczepiłaś się do Malika i jego kolegów fajnie jest ? - zapytała z sarkazmem
- Zajebiści - odpowiedziałam jej z uśmiechem
Nie przejmowałam się jej opiniami o mnie bo to tylko pusta chirliderka
- I tak nie dorównasz mi nigdy nie będziesz taka jak ja bo ja jestem najfajniejsza i, i ty nic nie możesz mi zrobić bo pójdziesz do dyrki - Uśmiechnęła się
Chyba nie umiała nic lepszego wymyślić naprawdę a to ja myślałam że jestem dziwna i nie umiem zgnoić nikogo ale ona mnie pobiła < HAHAHA >
- Wcale nie chce ci dorównać bo nawet nie dorastasz mi do pięt i lepiej zabierz te twoje pasztety bo się zżygam - zrobiłam gest rękom i wyminęłam je bo zadzwonił dzwonek.
Kolejne 4 lekcje były tak nudne że prawie na połowie spałam a na drógirj połowie rysowałam po zeszycie. Ale mam talent. Awwww.....
Nareszcie koniec ostatniej lekcji teraz tylko szybko iść do domu przeżyć do końca ten dzień i zacząć kolejny.
Wyszłam ze szkoły i poszłam w stronę domu. Zahaczyłam jeszcze o budkę z jedzeniem i ruszyłam prosto do domu nie zatrzymując się już nigdzie. Weszłam zmęczona po dniu w szkole. Poszłam do kuchni po jakiś napój i usiadłam na kanapie w salonie. Oglądnęłam jakiś film w chwili spokoju bo dzicz poszła na próbę. Chwila spokoju dla uszu nie trwała za długo zdążyłam obejrzeć do końca ten film leciały napisy i przyszli wydzierając się na cały dom
- Jesteśmy !! - krzyknęli razem
- Nie da się nie zauważyć - powiedziałam
- Czemu taka jesteś - zapytał Louis
- Ja ? niby jaka jestem. Hmm ? - zapytałam go
- Taka wredna dla ludzi którzy chcą cie poznać - odpowiedział mi
- Bo nie jestem miła takie jest wytłumaczenie twojego pytania, bo nie chce się z wami zaprzyjażniać bo z tego i tak nic nie wyjdzie wy pojedziecie w trasę i zostanę sama - popatrzyłam na niego - znów sama - dodałam i ze łzami w oczach poszłam do swojego pokoju.
Okąpałam się i chciałam iść spać nie miałam na nic ochoty zepsuli mi humor gdy przekroczyli próg domu. Usłyszałam pukanie do drzwi westchnęłam i odpowiedziałam na pukanie krótkim <proszę>. W drzwiach pojawił się Lou nie chciałam z nim rozmawiać więc odwróciłam się do niego plecami i zajęłam się układaniem ciuchów w szafie.
- Chciałem cie przeprosić za tamto - powiedział prawie bezdzwięcznie
- Rozumiem - powiedziałam nie odwracając się
- Ash cholera popatrz na mnie bo nie będę spał w nocy - mówił jakby miał się rozpłakać
Odwróciłam się do niego a on podszedł do mnie bliżej i złożył na moich ustach delikatny pocałunek i odsunął się
- Jeszcze raz przepraszam - powiedział i wyszedł
Dotknęłam moich warg pierwszy raz pocałował mnie ktoś tak wspaniale, tak delikatnie, tak namiętnie ale zarazem prawie nie dotykając ust. Nie wiedziałam co mam robić stałam jak sparaliżowana, Ale co to miało znaczyć jakieś wyznanie czy co ? Położyłam się w łóżku, nie mogłam zasnąć całą noc myślałam o tym zajściu u mnie w pokoju. Nie mogłam wytrzymać wyszłam z łóżka popatrzyłam na zegarek była 2 w nocy wszyscy spali więc poszłam na dół zobaczyć co jest do jedzenia w lodówce i może przestane o tym myśleć. Zeszłam do kuchni wyjęłam z szawki zapewne nutelle Niall'a może mi wybaczy a jak nie to zabije. Posmarowałam sobie jedną kromkę i usiadłam przy stole. Usłyszałam że ktoś schodzi po schodach szybkim ruchem ręki odłożyłam ją na miejsce i jak gdyby nic usiadłam na krześle i dokończyłam kromkę. Odwróciłam się żeby zobaczyć kto to myślałam że to Lou ale to nie był on.
-------------------------------------------------
No to jest rozdział 5 podoba się ?
Trochę dłuższy niż poprzednie ale to z powodu że zaczynają się święta i nie mam co robić
To tyle dziękuje tym którzy to czytają
za to że są ze mną choć nie komętują moich postów...

