poniedziałek, 3 grudnia 2012

-2-



       Tego dnia jakoś dziwnie byłam wyspana, nie czułam zmęczenia. Wiedziałam że jest coś nie tak bo jeszcze nigdy w poniedziałki takie coś mi się nie zdarzyło. Spojrzałam na zegarek 10.48 o kużwa zaspałam. Szybko wstałam z łóżka, poleciałam do łazienki troche sie ogarnąć włosy spiełam w wysokiego kucyka i poszłam wybrać jakieś ciuchy. Szybko przebrałam się i zleciałam na dół do kuchni. Wzięłam jabłko i ubrałam buty. Szybkim krokiem szłam do szkoły już po 20 minutach byłam na miejscu weszłam do szkoły i pobiegłam do klasy w której miałam lekcje. Musiałam wybiec na 3 piętro. Dlaczego w tej szkole nie ma windy... Weszłam do klasy 28 i nastąpiła cisza.
- Pani Colder przychodzi jak typowy dyrektor jakiejś firmy na taką godzine jaką chce - powiedziała ta wredna baba od Francuskiego - Czy nigdy nie uczyli panią że najważniejsza jest punktualność  ? - zaś jej twarz się otworzył.
- Widzi pani jednak mnie nie uczyli - powiedziałam - i jakby pani mogła się przesunąć bo chce usiąść w ławce tak jakoś rozbolały mnie nogi - ominęłam ją i usiadłam na swoje miejsce
Lekcja jak zawsze nudna myślałam że zabije sie o ściane. Cały czas pieprzyła coś po Francusku i zadawała daremne pytania które i tak nikt nie rozumiał tylko jedna taka nawet nie pamiętam ja ma na imie. Nareszcie zadzwonił dzwonek wszyscy wyszli w jak najszybszym tępie z klasy i jak zwykle ta jędza musiała mnie zatrzymać
- Chwileczke Ashley poczekaj - powiedziała tym prze uroczym głosikiem 
Yhy zaczyna sie zaś będzie prawić mi kazanie ze jak to można spóźnić się do szkoły że kiedyś wyląduje na ulicy i będę zamiatać park.
- Słucham - powiedziałam
- Czemu znów spóźniłaś się na lekcje, dość że miałaś na 9 do szkoły to jeszcze sie spóźniłaś będę musiała zadzwonić do twoich rodziców - powiedziała stanowczo
- A niech pani sobie dzwoni i tak sie tym nie przejmą, nie interesuje ich to cy chodze do szkoły czy wagaruje - powiedziałam obojętnie i chciałam wyjść
- Ashley czy masz jakieś problemy - zapytała 
- Nie mam żadnych problemów a nawet jakbym miała co pani do tego, kim pani niby jest, zwykłą nauczycielką która nie ma żadnych praw wobec ucznia i niech pani przestanie prawić mi kazań bo to i tak nic nie da żyje tak jak ja chce a nie tak jak mi inni kazują - Nauczycielce zaczęły lecieć łzy z oczu więc wyszłam z klasy i trzasnęłam drzwiami
Nie chciałam siedzieć na reszcie nudnych lekcjach więc poszłam na stadion usiadłam na trybunach. Odpaliłam papierosa i mocną się zaciągłam czułam jak całe moje wnętrze przechodzi miły dreszcz. Siedziałam jeszcze chwilę i miałam już wstawać kiedy dzonek mojego telefonu zaczął dzwonić. Spojrzałam na wyświetlacz numer nieznany. Odebrałam 
- Halo 
- Ashley - zapytał męski głos 
- tak a kto mówi - odpowiedziałam 
- Jestem znajomym twojego taty, pracuje razem z nim i mam ci przekazać że obaj twoi rodzice wyjechali w sprawie pracy i kazali cie poinformować żebyś spakowała siebie i swojego brata i macie się przeproadzić tymczasowo do mnie - powiedział mi to co kazali mu rodzice 
- Ale po co przecież ja sobie dam rade Matt może jechać do pana ale ja nie musze jestem dorosła i nigdzie sie nie ruszam z domu - powiedziałam podniesionym tonem 
- Prosze cie uspokój się ja robie to tylko i wyłącznie dla twojego taty i dla waszego bezpieczeństwa więc zrób to o co cie prosze i przyjedz do mojego domu czekam na ciebie - powiedział i rozłączym się 
Zajebiście teraz jeszcze musze mieszkać z jakimś gościem którego znam tylko imie i wiem jak wygląda. Poszłam do przeczkola do którego uczęszczał Matt odebrałam go, oczywiście wredne opiekunki nie wierzyły mi że jestem jego siostrą i jakieś 30 minut przegadywały się ze mną że nie moge go odebać jak nie mam ukończonych 18 lat. Tak jak zawsze wyszło na moje i wzięłam Matt'a. Po 40 minutach byliśmy w domu bo to dziecko chciało iść jeszcze coś zjeść. Weszliśmy do domu zamknęłam drzwi i kazałam iśćmu się spakować jak na razie tylko na tydzień. Sama poszłam do swojego pokoju, wyciągnęłam  jakąś większą torbe spakowałam do niej tyle ciuchów ile sie zmieściło wzięłam wszystkie moje kosmetyki i przebrałam się w jakieś ciuchy które wpadły mi w ręce. Zeszłam na dół już gotowa poszłam do kuchni na lodówce wisiała kartka 
-Kochana Ashley-
Wiem że to czytasz i chcę cie bardzo przeprosić za to że nie powiedziałam ci tego wczoraj ale tak się stało że nie było okazji. Chciałam cię tylko poinformować że będziecie mieszkać tym czasowo u Ben'a. Jest ona naprawde wspaniałym człowiekiem razem z tatą znamy go bardzo długo więc dlatego postanowiliśmy że będziecie mieszkać u niego. Spakuj się prosze i pomóż też Matt'owi. 
Jeszcze raz bardzo cię przepraszam 
-Mama-

Dlaczego nie możecie być normalnymi rodzicami, takimi którzy bardziej przejmują się własnymi dziećmi niż pracą - Powiedziałam pół szeptem
- Ashley czemu nie ma mamy ani taty - Matt przyszedł do mnie i sie przytulił 
Pierwszy raz zrobił coś takiego a wtedy we mnie coś pękł
- Nie wiem dlaczego, pojechali w sprawie pracy - powedziałam prawie płacząc 
Pomogłam dopakować sie Matt'owi, wziął on swojego miśka i zeszliśmy razem na dół. Przepuściłam go w drzwiach i wyszłam od razu za nim zamykając je. Zamówiłam taksówkę bo nie chciało mi sie iść na nogach. Czekaliśmy n nią 10 minut, kiedy przyjechała podałam jej adres i zawiozła nas tam w około 15 minutach. Zapłaciłam kierowcy i porzegnałam sie z nim. Zadzwoniłam na domofon który był przed bramą a dom wyglądał tak :  
Usłyszałam znany głos mężczyzny który mówi w domofonie 
- Dzień dobry to my - powiedziałam obojętnie
- Prosze wchodzcię - powiedział miłym głosem 
Brama zaczęła się otwierać a ja razem z bratem weszliśmy do środka. Stanęliśmy przed drzwiami i czekaliśmy aż ktoś nam je otworzy. W końcu przyszedł Ben i nam je otworzył. Pokazał nam swoje pokoje i kazał się rozgościć. Weszłam do niego i nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Pokój był wielki w kolorach czerwieni i jasnego popielu ciemne meble idealnie pasowały do wielkiego łóżka i koloru ścian. W pomieszczeniu znajdowało się troje drzwi. Jedne wejściowe drugie wiadomo że do łazienki a trzecie gdy otworzyłam doznałam szoku wielka garderoba a w dodatku wypełniona ubraniami i wszystkie idealnie pasowały na mnie. Nie mogłam powstrzymać się od wyznawania szczęścia. Postanowiłam rozpakować także i moje ciuchy które z ledwością zmieściły się na półki. Wzięłam pierwsze lepsze rzeczy i poszłam wziąść szybki prysznic. Łazienka też była wspaniała. Płytki koloru czarnego i wstawki czerwonego wspaniale. Okąpałam się szybko i przebrałam się w dresowe spodnie i do tego założyłam czarną bokserke. Zeszłam na dół do kuchni żeby przygotować sobie i Matt'owi kolacje a tam był ten gość z którym się widziałam wczoraj w parku, odrazu się we mnie zagotowało
- O cześc to ty z parku - powiedział szeroko uśmiechając się 
- No ja a to takie straszne, niestety od dziś będziemy razem mieszkać  - powiedziałam niezbyt zadowolona 
- To super poznasz moich kumpli jutro wpadną - nadal się uśmiechał 
- yhym - odpowiedziałam mu tylko tyle 
Jaki on był przystojny poprostu ciacho. Ciemna karnacja nie wygląda na grzecznego pare tatuaży na ręcei ten zabójczy uśmiech i jego czekoladowe oczy. Mmmmmm. 
Przygotowałam sobie i bratu kromki i poszłam je jemu znieść. Weszłam do pokoju jak on słodko spał taki malutki bezbronny chłopczyk.. Boże co ja mówie przecież to dzieciak który zawsze mi dokucza. Poszłam do swojego pokoju, zjadłam dwie kromki i poszłam spać.


-------------------------------

No to tyle troche dłuższy bo miałam wene 
Następny może za tydzień ale nie obiecuje 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz