piątek, 29 marca 2013

- 14 -



        Kilkanaście toastów za co pijemy, kilkanaście butelek zostało już opróżnionych a alkohol się nie kończył i chyba nie miał takiego zamiaru. Chłopcy pili kolejkę za kolejką ja już nie dawałam rady odpadłam praktycznie w połowie ale miałam zamiar powrócić do akcji. Liam też nie pił dużo bo chciał pamiętać coś na następny dzień.
  Nie chciało mi się już patrzyć na alkohol który przelewał się w salonie litrami, jak to powiedział Zayn jak Ashley organizuje imprezę musi być udana i chyba taka jest. Całe pijące towarzystwo - mam na myśli Niall, Harry, Louis i Zayn chyba nie wiedzą co robią.
  Weszłam do kuchni i oparłam się o blat czego pożałowałam bo był cały mokry.
- Kurwa - przeklęłam i dotknęłam mokrego miejsca, oczywiście materiał musiał już nasiąknąć i było od niego czuć alkohol.
Rozebrałam swoją koszulkę nie przejmując się że mam nie trzeźwych w salonie. Rzuciłam koszulkę na krzesło i trochę chwiejącym się krokiem próbowałam wyjść po schodach żeby dotrzeć do swojego pokoju. Weszłam do pokoju wyciągnęłam z szafy pierwszą lepszą koszulkę i zeszłam na dół. Weszłam do salonu i wszyscy na mój widok się uśmiechnęli a Harry podszedł do mnie i objął ramieniem. Nie reagowałam na jego zachowanie bo wiedziałam że jest bardzo pijany nawet za bardzo. Pociągnął mnie tak żebym usiadła na kanapie pomiędzy nim a Zayn'em który uśmiechał się tak jakby był złym naukowcem.
- O co wam chodzi - zapytałam mówiąc bardzo powoli żeby mnie zrozumieli
- No bo wiesz my wszystko rozumiemy co do nas mówisz i możesz mówić szybciej - powiedział nie zrozumiale najbardziej nawalony Niall który się cieszył ze wszystkiego i z każdego.
- To co chcecie - tak jak mi kazał wróciłam do normalnej formy mowy
- Nie tak szybko - powiedział a ja się zaśmiałam
-No bo robimy konkurs - powiedział Zayn i klepnął mnie z otwartej ręki w nogę
- Jaki konkurs - zapytałam
- No więc to będzie gra a reguły gry będą takie że kręcimy butelką no i na kogo wypadnie ma albo wybrać jakieś zadanie albo pije 3 kieliszki na raz - uśmiechnął się - a jak ktoś wybierze te 3 kieliszki i ich nie wypije to osoba która kręciła butelką pokazuje kogo osoba wylosowana ma pocałować takim bardzo namiętnym pocałunkiem - Zayn skończył swój monolog i wszyscy zgodzili się na te reguły.
Gra trwała cały czas nie wybierałam innego zadania tylko picie kilku kieliszków na raz.
Zachciało mi się siku wstałam ale nie mogłam utrzymać równowagi i wpadłam na Harry'ego który popatrzył się w moje oczy, nie mogłam odciągnąć wzroku od niego zapomniałam o istniejącym świecie i ludziach którzy znajdują się obok nas. Odwróciłam wzrok i znów próbowałam wstać ale znów się zachwiałam ale nie upadłam ktoś mnie złapał i pomógł ustać, odwróciłam się aby zobaczyć kto to i nie byłam z tego powodu zadowolona za mną stał Lou niby coś nas łączyło ale on spotykał się przez ostatnie dni tylko z Eleanor a mnie nawet nie odwiedził i jeszcze ten artykuł.
Wyrwałam rękę z jego uścisku i chciałam iść do łazienki, po drodze uderzyłam w szafkę ale utrzymałam równowagę. Słyszałam śmiechy innych ale mało mnie to obchodziło. Jak na moją głowę to długo wytrzymałam.
Wyszłam z łazienki i z kimś się zderzyłam, i znów był to Lou. Przyciągnął mnie do siebie i zaczął namientnie całować, nie wiem czemu ale odwzajemniłam pocałunki może dlatego że miałam w  sobie za dużo procentów i prawie nie kontaktowałam ze światem żywych. Louis uderzył moimi plecami o ścianę co trochę mnie zabolało. Czułam się bardzo dobrze w jego objęciach a jeszcze lepiej jak mnie całował ale nie mogłam tego dalej ciągnąć.
- Louis przestań - powiedziałam ale on mnie nie posłuchał
- Puść mnie - podniosłam głos i próbowałam się wyrwać
- Louis zostaw - krzyknęłam a obok nas pojawił się Liam który nie bawił się z nami w grę którą wymyślił Zayn.
Liam odepchnął ode mnie Louis;a a ja pobiegłam do salonu gdzie znajdowała się reszta 1d. W oczach miałam łzy nie wiem czemu ale nie chciałam aby Lou mnie całował choć odwzajemniłam pocałunek czułam się  dziwnie tak jakby chciał mnie wykorzystać. Usiadłam na wolnym miejscu okazało się że obok Zayn'a. Nie miałam ochoty na dalszą zabawę bo do salonu wrócił Liam z osobnikiem na którego nawet nie popatrzyłam, nie chciałam patrzeć.
- Liam zostańcie na noc - krzyknęłam wychodząc po schodach - a i zamknij dom - dokończyłam i weszłam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku i od razu zasnęłam.

*Następny dzień*

 Obudziłam się ze straszliwym bólem głowy nie wiem jak to się stało ale moja dolna część garderoby leżała na ziemi. Nie przejmując się tym że nie jestem do końca ubrana zeszłam na dół do kuchni tylko po to aby ugasić pragnienie. Weszłam do kuchni w której jeszcze nikogo nie było, wyjęłam z lodówki zimny sok i nalałam sobie go do szklanki. Usiadłam przy stole a moja głowa mimowolnie upadła, nie miałam siły nawet jej podnosić była za ciężka. Prawie już zasnęłam na tym stole ale ktoś musiał wejść do kuchni. Osoba przejechała dłońmi po moich plecach i zatrzymała się na moim ramieniu. Nie miałam dziś nastroju więc zrzuciłam ją i wstałam a tuż przede mną znajdował się Louis. Nie mogłam na niego patrzeć, ja rozumiem był pijany miał w sobie za dużo alkoholu ale jak się pije to tak żeby coś pamiętać a jak widać on chyba nic nie pamiętał. Podszedł do mnie i mocno przytulił, nie odwzajemniłam uścisku, stałam tam tak jak głupi kołek nie ruszający się.
- Przepraszam - powiedział a ja się zaśmiałam - naprawdę przepraszam - zaczął całować mnie po szyi a po całym ciele przeszedł miły dreszcz
- Louis przestań proszę - dałam radę coś powiedzieć ale on nie przestawał
Znów ta sytuacja się powtarza znów nie chce przestać tylko coraz bardziej nalegał
- Louis - krzyknęłam i wyrwałam się z jego objęć - Co ty człowieku odwalasz - krzyczałam - czuje wstręt do ciebie nie wiem co się z tobą dziejesz od jakiegoś czasu strasznie się zmieniłeś - w moich oczach znalazły się łzy a on mnie przytulił
- Proszę nie płacz - powiedział i zaczął głaskać po plecach
- Lou zastanów się co robisz, naprawdę - powiedziałam i pobiegłam do swojego pokoju
Na schodach zderzyłam się chyba z Harry'm ale powiedziałam tylko krótkie sorry i zniknęłam za drzwiami od swojej sypialni.
Nie chciałam z nikim rozmawiać chciałam aby oni jak najszybciej opuścili mój dom. Po 2 godzinach siedzenia w pokoju i patrzenia tępo w sufit postanowiłam zejść na dół z nadzieją że już ich nie będzie, bo kto normalny siedzi w czyimś domu i to jeszcze nie z osobą która w nim mieszka. Moje przypuszczenia były mylne, na kanapie w salonie siedzieli wszyscy i oglądali jakiś film. Oparłam się o ścianę i czekałam aż ktoś mnie zauważy, pierwszą osobą był Niall.
- No w końcu do nas zeszłaś - szczerzył się jak jakiś debil
- Miałam przesiedzieć cały dzień w swoim pokoju patrząc się w sufit ? - zapytałam się go
- Widać że nie masz humoru - oczywiście musiał się wtrącić Harry - usiądź sobie i oglądaj z nami może się uspokoisz i będzie się z tobą dało normalnie porozmawiać - powiedział i zaczął się śmiać
Umiem dużo wytrzymać i ignorować innych ale jak jestem wkurzona i nie mam humoru lepiej do mnie nie podchodzić i trzymać swoją twarz zamkniętą ale oczywiście wielki bóg Harry jest tak tępy i tego nie wie i nie rozumie i nie umie trzymać swojej jadaczki zamkniętej. Moja cierpliwość się skończyła.
- Wypieprzać z mojego domu tak są drzwi - zaczęłam krzyczeć a oni patrzyli się na mnie jak na idiotkę - Jesteście głusi czy tak tępi że nie rozumiecie co się do was mówi - nadal krzyczałam, wpadłam w jakąś furie i nie mogłam się opanować - No wypierdalać - krzyknęłam a oni zaczęli podnosić swoje szanowne cztery litery i kierować się w stronę wyjścia tylko oczywiście jedna osoba została - Ty też nie chce cie widzieć - krzyknęłam a Lou ze smutną miną poszedł ubrać swoją kurtkę i buty - wynoście się nie chce was widzieć nie chce mieć z wami nic wspólnego jesteście najgorszą rzeczą jaka kiedykolwiek mnie spotkała jedzcie sobie już na tą trasę nikt za wami nie będzie tęsknił - krzyknęłam ostatnie słowa a oni wyszli zamykając za sobą drzwi.
Nie wiedziałam co się stało, nie potrafiłam się opanować ale nie było mi ich żal. Osunęłam się po ścianie i przybliżyłam swoje kolana do brody a do oczu napłynęły mi łzy.
- Nie płacz idiotko - powiedziałam sama do siebie - przecież nie są ci do niczego potrzebni - mówiłam do siebie jak jakiś zdesperowany człowiek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz