"Jednego dnia przepraszasz mnie i mówisz, że zachowałeś się jak dupek. Drugiego doskonale utwierdzasz mnie w przekonaniu, że nim jesteś. Boję się zasnąć, bo nie wiem co przyniesie mi trzeci dzień."
piątek, 8 lutego 2013
- 10 -
Puść w momencie kiedy Ashley rozmawia z Zayn'em KLIK niech leci do końca
Obudziłam się dość wcześnie, spojrzałam na zegarek który wskazywał 8.00. Byłam wypoczęta i nie chciało mi się już spać. Wstałam z łóżka i na palcach żeby nikogo nie obudzić pobiegłam do łazienki. Wiem mogłam iść do swojej ale tam nie było lustra bo się rozbiło. Umyłam zęby, przemyłam oczy i poszłam się przebrać. Wyjęłam z szafy ubrania które ubrałam i zeszłam na dół do kuchni.
Otworzyłam lodówkę i wyjęłam z niej mleko a do miski nasypałam płatki. Siedziałam przy stole jedząc swoje śniadanie. W całym domu nikt się nie odzywał można było spokojnie pomyśleć, nikt się nie wydzierał. Zamknęłam oczy i rozmyślałam nad sprawą o Zayn'ie. Z mojego głębokiego myślenia wyrwał mnie mój telefon który dzwonił w moim pokoju. Wstałam z krzesła jak poparzona i biegnąc po schodach co dwa znalazłam się w pokoju.
- Halo - powiedziałam zdyszana nawet nie patrząc kto dzwoni
- A tobie co się stało - zaśmiał się
- Louis ? - zapytałam bo nie byłam pewna
- Nieeee anioł który siedzi u ciebie w szafie - znów się zaśmiał
- Czy ty jesteś normalny żeby dzwonić do mnie o tak wczesnej porze ?- zapytałam go
-Yyy.... przecież jest 10 - jeszcze głośniej się śmiał
Zrobiłam wielkie oczy bo nie wierzyłam że tak długo siedziałam w kuchni jedząc płatki z mlekiem. Spojrzałam na zegarek i moje oczy doznały szoku była 10.30.
- O boże straciłam poczucie czasu jedząc śniadanie, więc co się dzieje że do mnie dzwonisz - uśmiechnęłam się sama do siebie
- No bo chciałem się ciebie spytać czy moglibyśmy się dziś spotkać - zakrztusiłam się własną śliną gdy to powiedział i choć go nie widziałam wiedziałam że się uśmiecha. - haloo słyszysz mnie - zaczął krzyczeć do słuchawki
- Tak słyszę ale zaraz mogę być głucha bo ktoś wydziera mi się do ucha - powiedziałam
- To co jesteśmy umówieni - zapytał
- Tak może być w parku za 30 minut - Powiedziałam
- To pa - zawołał i się rozłączył
Moja twarz sama się prosiła o uśmiech nie wiem czemu ale jak rozmawiałam z nim czuła się tak jakoś wyjątkowo ale to nie znaczy że daże go większym uczuciem niż przyjaciela na pewno jest bardziej ważny niż Liam albo Niall. Zaczęłam się szykować bo chciałam wyglądać dobrze. Zaczęłam się malować. Podkreśliłam mój kolor oczu i zrobiłam kreskę eyeliner'em. Spojrzałam na zegarek i miałam 5 minut na dojście do miejsca, wiedziałam że się spóźnię. Szybko wybiegłam z domu podążając do parku nie zatrzymując się nigdzie. Mój telefon zaczął dzwonić. Spojrzałam na wyświetlacz "Lou" odebrałam
- No ile można czekać na ciebie - zapytał
- A może tak grzeczniej - odpowiedziałam mu pytaniem
- No sory ale czekam na ciebie już 15 minut i się martwię - powiedział tym swoim milutkim głosikiem
- No już idę jestem niedaleko - powiedziałam i się rozłączyłam
W oddali widziałam sylwetkę chłopaka który patrzył się w moja stronę. Zaczął skakać i wymachiwać rękami chciało mi się śmiać bo niby wygląda na normalnego ale tak naprawdę w tej główce ma mózg pięciolatka. Podeszłam do niego i mocno go przytuliłam. Usiedliśmy na ławce ale nikt nie miał zamiaru się odezwać. Wszyscy mówią że cisza jest krępująca ale nam to nie przeszkadzało bardzo dobrze czuliśmy się gdy nic nie mówiliśmy można powiedzieć że rozumiemy się nie wypowiadając żadnego słowa.
- Po co mnie tu sprowadziłeś - zapytałam po dłuższej chwili ciszy
- No tak sobie chciałem się z tobą spotkać - powiedział i uśmiechnął się
Boże jego uśmiech był wspaniały. Nie mogłam uwierzyć w to że mam takiego wspaniałego przyjaciela który cieszy się z tego że się ze mną spotkał. Nie uważałam się za jakąś wspaniałą dziewczynę nawet nią nie jestem i nie wiem dlaczego Lou zaprzyjaźnił się z kimś takim jak ja. Przecież nie raz zwyzywałam g od najgorszych a on nigdy nie powiedział na mnie złego słowa.
- Jesteś wspaniały - powiedziałam i mocno się do niego wtuliłam a z oczu popłynęły mi łzy
- Dlaczego płaczesz - zapytał odsuwając mnie od siebie
- Ze szczęścia że cię mam - teraz to się rozkleiłam całkiem i nie mogłam powstrzymać się od płaczu.
Zaczęliśmy się śmiać a ludzie przechodzący obok nas dziwnie się patrzyli. Spojrzałam na swój telefon a godzina wskazywała 12 musiałam wracać do domu żeby zdążyć na spotkanie z Zayn'em. Pożegnałam się z moim kochanym przyjacielem i pełna radości wróciłam do domu.
Nastroiłam sobie jakiś obiad bo jak zawsze moich rodziców nie było wyjechali gdzieś razem z Matt'em i powiedzieli że chyba się przeprowadzają a ja z racji tego że jestem pełnoletnia zostanę tutaj. Nie chciałam jeść obiadu więc wzięłam jabłko i poszłam do pokoju przygotować ciuchy w których chciałam iść na to spotkanie. Poszukiwanie odpowiedniego stroju zajęło mi dość długo ale w końcu zdecydowałam się na ten zestaw chciałam się wyróżnić w tłumie żeby Zayn mógł mnie rozpoznać. Zeszłam na dół do salonu żeby popatrzeć na zegar która jest godzina dochodziła 14.30 postanowiłam już wyjść z domu żeby nie musiał na mnie czekać.
Powolnym krokiem podążałam przez uliczki Londynu. Mijałam wielu ludzi, wiele zakochanych par ale także osoby które się śpieszyły które były smutne i które nie wiedziały którędy dojść do wyznaczonego miejsca. Znalazłam się pod tą samą galerią co wczoraj. Umówiliśmy się w tej kawiarnie gdzie się spotkaliśmy. Usiadłam w stoliku dla dwóch osób. Czekając na Zayn'a zamówiłam kawę. Nie zdążyłam dokończyć zamówienia bo obok pojawił się on także zamawiając kawę. Usiadł na przeciwko mnie uważnie się mi przyglądając. Jego wzrok paraliżował mnie i nie mogłam nic zrobić.
- Nie patrz się tak na mnie - powiedziałam z głową pochyloną w dół
- Skąd wiesz jak się na ciebie patrzę skoro cały czas się patrzysz na swoje buty - zaśmiał się cicho
- Po prostu wiem - uśmiechnęłam się podnosząc głowę
- No dobra teraz jak już na mnie patrzysz to powiedz mi czemu odwzajemniłaś mój pocałunek - zadał to pytanie a ja w duszy się modliłam tylko o to żeby tego uniknąć - powiesz mi czy nie - domagał się mojej odpowiedzi
- Chciałam zobaczyć - odpowiedziałam mu
- Co chciałaś zobaczyć - znów pytanie
- Czy mi zależy - unikałam jego spojrzenia
- I co zależy - zapytał
Nie wiedziałam co mam odpowiedzieć, nie byłam pewna tego na 100% nie chciałam go zranić ale wiedziałam że i tak nie wyjdzie z tego nic. On wielka gwiazda na którą leci miliony nastolatek a ja taka normalna dziewczyna, to są dwa inne światy. Nie wytrzymałabym tego że w każdej gazecie piszą o mnie i o nim, a najbardziej się tego bałam że się zakocham a on będzie mnie traktował jak laskę na jedną noc która nie ma uczuć i która sobie poradzi.
Nie mogłam popatrzeć mu prosto w oczy. Patrzyłam się w ziemie nie wydobywają z siebie żadnego dźwięku
- Tak myślałem - powiedział wstając od stolika
Chciałam za nim biec ale coś mnie blokowało. Siedziałam bez ruchu i znów to uczucie że kolejna osoba mnie olała. Nie wytrzymałam z oczu zaczęły mi lecieć łzy. Należę do takich osób co są bardzo wrażliwe, nie pokazuje światu że w takich daremnych sprawach potrafię się rozpłakać. Wstałam ze swojego miejsca przetarłam oczy tak żeby się nie rozmazać i poszłam do domu.
Zamknęłam drzwi na klucz i poszłam do swojego pokoju. Wyszłam na balkon i usiadłam na zimnych płytkach. Wyciągnęłam paczkę papierosów i odpaliłam jednego. Zaciągnęłam się ale nie poczułam ulgi to nie leczy ran. Papierosy tylko uzależniają wiele ludzi mówi że pomaga to na stres ale tak naprawdę ludzie sobie to wmawiają że szlugi im pomagają. Siedziałam na balkonie nadal płacząc nie mogłam opanować swoich łez. Nikogo z moich najbliższych nie było przy mnie, nie obchodziło ich to czy żyję czy już umarłam. Rodzice zauważali mnie tylko wtedy gdy coś ode mnie chcieli. Dopaliłam papierosa i weszłam do pokoju w którym było o wiele cieplej. Z torebki wyjęłam swój telefon. Wybrałam numer do Louis'a teraz tylko na niego mogłam liczyć.
Po dwóch sygnałach odebrał
- Przepraszam cię Ashley ale nie nie mogę w tej chwili rozmawiać - gdy to powiedział serce mnie zakuło a w słuchawce było słychać śmiech jakiejś dziewczyny
- Jak zawsze gdy czegoś potrzebuje ty nigdy nie masz dla mnie czasu - powiedziałam wkurzona i się rozłączyłam.
Rzuciłam telefonem o ziemie, nie panowałam wtedy nad sobą, w tym momencie sobie uświadomiłam że naprawdę nikomu na mnie nie zależy.
piątek, 1 lutego 2013
- 9 -
- Tydzień później -
Wszystko wraca do normy, rodzice razem z Matt'em wrócili do domu w Londynie. Chłopcy próbowali się ze mną kontaktować ale zmieniłam numer, nie chciałam utrzymywać z nimi kontaktu.
Za miesiąc koniec roku nawet się ciesze w końcu odpocznę od tej nauki i osób z mojej klasy. Dziś dzień wyglądał że nie będzie padać. Zdążyłam już się przekonać że Londyn jest deszczowy a nawet bardzo. Nie miałam zamiaru ubierać się jakoś cieplej bo słońce wychodziło zza chmur a termometr pokazywał +15 stopni. Dziś była sobota i nie musiałam jechać autobusem do mojej starej szkoły. Nie przepisałam się do innej bo i tak jest już niewiele do wakacji. Zawsze gdy dojeżdżałam do mojego dawnego miejsca zamieszkania bałam się że gdzieś ich spotkam.
Chciałam iść na spacer i nie marnować ładnej pogody. Pobiegłam do swojego pokoju i szybko wybrałam ciuchy żeby ludzie się mnie nie wystraszyli ubrałam coś żeby się do nich dopasować. Postanowiłam jechać do galerii bo moje ciuchy z ledwością zajmowały trzy półki i pięć wieszaków. Zeszłam na dół wzięłam coś do zjedzenia i poszłam ubierać buty.
- Mamo wychodzę - krzyknęłam na cały dom bo nie wiedziałam gdzie ona jest
- Dobra a kiedy wrócisz - ona zamiast podejść do mnie też się wydzierała
- Będę późno, jakby co mam klucze. Nie martw się o mnie poradzę sobie - powiedziałam i wyszłam.
Po co mam jej mówić żeby się nie martwiła jak ona nigdy tego nie robiła. Jakby mnie nie było w domu tydzień zadzwoniła by raz a jakbym nie odebrała to więcej by się już nie odezwała. Zachowywała się jakby wogóle jej na mnie nie zależało. Do oczu napłynęły mi łzy, nie wiedziałam z jakiego powodu przecież nigdy się nie rozklejałam jak o tym myślałam. Przez ten czas co mieszkałam u Malik'ów zmieniłam się, jestem bardziej taka jakby to powiedzieć wrażliwa to chyba jest dobre słowo. Zbliżałam się już do mojego wyznaczonego miejsca po drodze wstąpiłam do jakiejś kawiarenki i kupiłam ciepłą czekoladę, zapłaciłam i wyszłam. Nie smakowała tak jak w mojej ulubionej.
Rozglądałam się po sklepach i chyba odwiedziłam wszystkie jakie napotkałam na drodze i w każdym musiałam coś kupić. Nie chciałam się wyróżniać w strojach nawet jakbym chciała to nie było takiego sklepu gdzie mogłabym kupić jakieś ciuchy które pasowałyby do mojego stylu. Nie mogłam się unieść z moimi torbami. Kupiłam wiele kompletów, wiele butów, natrafiła się także jakaś sukienka ale oczywiście nie zabrakło moich ulubionych butów na grubszym obcasie i czegoś z ćwiekami. Moje ulubione zestawy to te jasna koszula i do tego spodenki a drugi to długie spodnie i koszula do tego także torebki i jeszcze jeden zestaw który bardzo mi się podoba, przewiewna koszulka, buty z ćwiekami i szorty. Z masą zakupów podążałam przez galerie. Chciałam sobie usiąść bo moje nogi nie dawały już rady. Usiadłam przy stoliku a kelnerka przyniosła mi meni. Zamówiłam sobie gofra z owocami i sok jabłkowy, może i nie masuje do do siebie ale bardzo dobrze smakuje. Czekałam na zamówienie i zauważyłam dobrze znane pięć twarzy pojawiło się na moim polu widzenia. Odwróciłam się szybko tak żeby mnie nie zobaczyli.
Boże czy oni muszą być zawsze, wszędzie tam gdzie ja czy nie mogą sobie wybrać innej pory i dnia. Modliłam się o to żeby nie podeszli do mnie a moje modlitwy zostały wysłuchane ale za to usiedli dwa stoliki obok. Zakryłam ręką twarz i próbowałam się ukryć. Kelnerka przyniosła mi moje danie i właśnie teraz musieli popatrzeć w moją stronę. Chyba mnie nie rozpoznali długo szeptali coś do siebie i byli mocno pochyleni tak żeby nikt nie słyszał o czym mówią. Po chwili zauważyłam jak Harry wstaje i idzie w moją stronę.
- Nie, nie, nie, nie podchodź tu - mówiłam pod nosem
- Cześć mogę się dosiąść - zapytał chyba mnie nie poznał ach tak zapomniałam przecież już nie jestem blondynką i mój wyraz twarzy się zmienił
- Tak chętnie - odpowiedziałam mu i się uśmiechnęłam
Czy aż tak się zmieniłam przez tydzień w którym się nie widzieliśmy ? Harry mówił coś do mnie ale wogóle go nie słuchałam patrzyłam się w pustą przestrzeń.
- Hallo słyszysz mnie - wyrwał mnie jego głos
- Tak, tak słyszę - powiedziałam i odwróciłam głowę w jego stronę i to był mój największy błąd.
- Ashley ? - zapytał - ale jak ty się tu znalazłaś i wogóle wyglądasz prze pięknie - zaczął się cieszyć jak głupi
- No dobra skończ bo ludzie się patrzą i proszę cię idź już do swojego stolika i nic nie mów im że to ja - zrobiłam maślane oczy a on się tylko uśmiechnął i poszedł do swojego stolika.
Kątem oka patrzyłam na niego. Zaczęli się przepychać i zauważyłam jak mulat podąża w moją stronę. Szybko wstałam, wzięłam swoje rzeczy i zaczęłam iść przed siebie.
- Poczekaj - słyszałam krzyki ale nie zatrzymałam się - cholera słyszysz co mówię - jeszcze raz krzyknął i po chwili znalazł się tuż obok mnie trochę zdyszany.
Stanęłam ale nie chciałam z nim rozmawiać.
- Ashley czemu tak po prostu znikłaś - zapytał mnie
Jak zawsze nie można ufać Hazzie wszystko jego mordka wypapla
- Nie chciałam zawracać wam głowy - popatrzyłam w ziemię
- Posłuchaj mnie - powiedział i chwile się zastanawiał nad sowimi słowami - od czasu kiedy pierwszy raz przyszłaś do mojego domu wiedziałem że nie będziesz mi obojętna, potem zapoznałem cię z moimi kumplami wiem nie byłaś dla nich miła ale zaczęłaś się zmieniać, a wtedy w tej pizzerii kiedy zobaczyłem że palisz coś ze mną się działo, nie mogłem pozwolić na to żeby taka ładna dziewczyna zatruwała się takim gównem, potem w domu powiedziałem to bo nigdy w życiu nie chciałbym się związać z kimś kto pali, wiem sam nie jestem święty i dlatego nie pozwolę abyś ty truła swój organizm - skończył mówić i podniósł mój podbródek tak aby nasze oczy były na tej samej lini.
Nie wiedziałam że może mu na mnie zależeć, nigdy nie był miły w stosunku do mnie. Przez cały czas mi dogadywał i wpieprzał się w moje życie a ja tego nienawidzę.
- Zayn nie zmienię się dla jednej osoby - powiedziałam i wyrwałam swoją rękę
- Nie mówię żebyś się zmieniała chce abyś wiedziała co myślę i co czuje do ciebie - stał bez ruchu i wpatrywał się we mnie - Mogę cię pocałować na wszelki wypadek jakbyśmy mieli się już nie spotkać - zapytał dość dziwne pytanie.
Pokiwałam głową na znak tak. Chciałam się przekonać czy coś do niego czuję. Nasze usta się złączyły. Zayn pocałował mnie nie pewnie odwzajemniłam pocałunek ale nie był namiętny. Poczułam motyle w brzuchu i rozluźniłam się czułam że Zayn to zauważył i pocałował mnie jeszcze raz z wielkim uczuciem. Oderwałam się od niego i wtuliłam się w jego tors. Usłyszałam że ktoś klaszcze odwróciłam się i zauważyłam resztę chłopaków którzy stali z grupką dziewczyn chyba fankami. Mulat przytulił mnie mocno, czułam się przy nim bezpiecznie i chciałam aby ta chwila trwała wiecznie.
Pożegnałam się ze wszystkimi a z Zayn'em postanowiłam się spotkać jutro chcieliśmy pogadać o wszystkich sprawach i rzeczach które się wydarzyły u niego w domu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)