sobota, 26 stycznia 2013

- 7 -

    Szłam przed siebie nie miałam wyznaczonego celu, gdzie nogi mnie zaniosą tam będę. Doszłam do parku zaczął lekko padać deszcz przyśpieszyłam krok i weszłam do kawiarenki. Ciepło uderzyło mnie w twarz. Usiadłam w stoliku który znajdował się n samym końcu sali. Zamówiłam gorącą czekoladę. Moje myśli zaczęły się zbierać i znów ta myśl żeby rodzice jak najszybciej wrócili wtedy przeprowadzimy się do Londynu i będę miała spokój od tego całego One Direction. Kelnerka przyniosła zamówiony przeze mnie napój podziękowałam i dała mi rachunek. Siedziałam i rozmyślałam nad moim życiem czemu akurat mi się trafili tacy rodzice. Jak byli w domu zajmowali się tylko Matt'em a jak już mnie zauważyli to tylko wrzeszczeli. Wzięłam do ręki czekoladę i wyszłam. Na zewnątrz panowała ulewa nie miałam innego wyjścia tylko zadzwonić po Ben'a żeby przyjechał po mnie.
Jeden sygnał drugi aż w końcu odebrał..
- Tak - zapytał nie podobny głos do niego
- Ben - zapytałam dla upewnienia
- Nie tu Zayn co byś chciała Ash ? - zaczął się śmiać 
- Mogę porozmawiać z Ben'em 
- Przykro mi ale wyszedł i zapomniał telefonu - powiedział 
 Boże - pomyślałam - Hmm.. mógłbyś po mnie przyjechać - zapytałam go
- Pewnie gdzie jesteś - uśmiechnęłam się pod nosem bo to oznaczało że nie muszę iść na nogach w tym deszcze.
- W tej kawiarni co robią najlepszą gorącą czekoladę - podałam mu moje miejsce przebywania i się rozłączyłam 
Czekałam na niego zaledwie 10 minut. Czarne sportowe auto stanęło przede mną. Chwyciłam za klamkę  i weszłam do środka. Na miejscu kierowcy siedział z wielkim bananem na twarzy Malik który prawie mnie pożerał wzrokiem. Zapięłam pasy i oparłam głowę o szybę. Jechaliśmy w ciszy nie miałam ochoty z nim rozmawiać za bardzo wtrąca się w moje życie - On i jego Kolega Lou. Podjechaliśmy pod dom wysiadłam z auta i pobiegłam ku drzwią żeby nie zmoknąć. weszłam do środka a od razu za mną szedł Zayn. 
- Może obejrzysz z nami jakiś film i napijemy się po drinku - zapytał 
- Nie mam nic innego do roboty więc jak nie będę przeszkadzać to chętnie - odpowiedziałam a on się uśmiechnął i poszliśmy do salonu. 
Zajęłam miejsce na kanapie obok Louis'a a on popatrzył się na mnie wzrokiem jakby chciał mi coś powiedzieć, przeprosić. Siedziałam po cichu a oni wybierali film, Malik poszedł do kuchni przygotować nasze napoje. Nie mogłam wytrzymać i patrzeć się jak wszyscy coś robią a ja siedzę bez czynnie. Poszłam do kuchni aby pomóc mulatowi bo za wybieranie filmu nawet się nie brałam bo i tak było ich tam już za dużo. 
Po cichu weszłam do kuchni tak że Zayn mnie nie usłyszał oparłam się o blat i przyglądałam się każdemu ruchowi jakie wykonywał, mogłabym powiedzieć że nawet jego styl bycia mi się podobał
- Może pomóc - wyrwałam go z transu 
- Jak chcesz - odpowiedział mi 
Wiedziałam że jest coś nie tak dlaczego oni wszyscy są tacy dla mnie nie mili a może tylko to sobie wmówiłam że nie mogą mnie polubić bo przecież nigdy nie miałam takiego przyjaciela na którego mogłam liczyć w każdej sytuacji. Wiedziałam tylko jedno to że nie mogę tak żyć. Nie chce być tą najgorszą, chce się dowiedzieć jak to jest mieć przyjaciela, jak to jest być zakochaną. 
- Zayn .. - Ash - powiedzieliśmy równocześnie
- Mów pierwszy - powiedziałam 
- No więc.. - przerwał na chwilę - ja nie mogę patrzeć na ciebie jak nas omijasz, jak nic nie mówisz o sobie dlaczego, coś się stało albo ze mną jest nie tak - powiedział 
- Heh - zaśmiałam się - Wszystko jest w porządku zacznijmy wszystko od nowa - powiedziałam i chyba pierwszy raz uśmiechnęła się do niego tak prawdziwie a on odwzajemnił mój uśmiech. 
Przygotowaliśmy drinki i wróciliśmy do pokoju w którym wszyscy się znajdowali. Postawiliśmy szklanki na stół i usiedliśmy na kanapie. Chłopcy wybrali jakiś film nawet ciekawy. Po opróżnieniu naszych szklanek Lou poszedł po dolewkę. Po jakiś 2 godzinach prawie odpływałam. Zaczęłam przytulać się do wstawionego Zayn'a jak widać nie przeszkadzało mu to nawet chyba się cieszył z tego powodu. Po 30. minutach usnęłam wtulona w tors mulata. 
  Gdy się obudziłam poczułam bul chwyciłam się za głowę. Przecież nie wypiłam tak dużo wczoraj a może to temu że nigdy nie gustowałam w drinkach. Wstałam z łóżka i poszłam od razu do łazięki wziąść szybki zimny prysznic. Po 15 minutach wyszłam i od razu lepiej się poczułam. Przebrałam się, zrobiłam niedbałego koka i zeszłam na dół. 
Weszłam do kuchni gdzie znajdowali się już wszyscy i pół przytomna i usiadłam przy stole kładąc także głowe na nim. 
- Może wody - zapytał blondasek
- Tak po proszę - wymamrotałam
Podali mi butelkę z wodą i rzucili proszkami przeciw bólowymi. Wyjęłam z opakowania od razu dwa proszki i popiłam je. Nie mogłam patrzeć na jedzenie i poszłam do salonu zobaczyć co leci w Tv. Cała reszta postąpiła tak jak ja tylko że oni wyglądali normalnie a ja jak wrak człowieka. 
- Co się dzieje - zapytał Harry
- Tak jakbyś nie wiedział - nie miałam ochoty na takie rozmowy 
- Widzę że ktoś ma kaca - zaczęli się wszyscy śmiać 
- Jak macie się ze mnie śmiać to sobe idę - wstałam i nie zdążyłam zrobić kroku bo wylądowałam na kolanach Zayn'a
- Nie chcieliśmy cię urazić - powiedział i dał mi buziaka w policzek
Chłopcy zaczęli się wygłupiać a Zayn opowiadał mi o wszystkich ich koncertach, najgłupszych wybrykach w czasie wywiadów a tak że opowiedział mi trochę o chłopakach. Mogłabym ich nawet polubić ale nie, nie mogę pokazać że zaczęło mi na kimś zależeć. Wstałam i bez słowa poszłam do swojego pokoju.

* z perspektywy Zayn'a *
Nawet dobrze rozmawiało mi się z Ashley nie zachowywała się już jak gówniara która ma bogatych rodziców, pomijając ten fakt że palii była naprawdę w porządku. Opowiadałem jej o naszym zespole a na nie spuszczała ze mnie wzroku. Myślałem że będzie już lepiej ale nagle wstała i poszła do swojego pokoju.
- Co znów jej powiedziałeś - zapytał mnie Niall
- Nic - odpowiedziałem mu
- Zayn jakbyś jej nie nie powiedział to by tak po prostu nie wyszła - tym razem powiedział Liam
- No ale naprawdę nic jej nie powiedziałem - chciałem się im wytłumaczyć
- Dobra koniec, nic jej nie powiedziałeś tak po prostu wyszła - powiedział z sarkazmem

* Moja perspektywa *
Siedziałam w pokoju myśląc nad tym co zrobiłam, nie panowałam nad sobą nogi zaniosły mnie same do swojego pokoju. Nie chciałam znów siedzieć w swoim pokoju całkiem sama ale także nie chciałam wracać na dół. Położyłam się na łóżku i choć była wczesna pora próbowałam usnąć ale coś lub ktoś mi przeszkodził. Usłyszałam pukanie do drzwi.....

czwartek, 24 stycznia 2013

- 6 -




       Wystraszyłam się bo osoba szła prosto na mnie i takim dziwnym wzrokiem, wstałam z krzesła i zaczęłam się cofać. Zatrzymałam się przy szafkach i nie miałam żadnego wyjścia do ucieczki. Zasłoniłam twarz ręką żeby nie widzieć co ta osoba robi. Rozszerzyłam palce w dłoni i zauważyłam śmiejącego się Malik'a.
- I z czego się śmiejesz - zapytałam go z wielką ulgą na sercu
- Wiesz jak śmiesznie wyglądałaś - nadal się śmiał
- I to nie było śmieszne wiesz jak się bałam myślałam że chcesz mi coś zrobić a ty po prostu robiłeś sobie ze mnie jaja - nadal przeżywałam szok po tym zajściu
- Wiesz jak Niall się dowie to będzie źle ? - zapytał
- Ale o czym ma się dowiedzieć ja nic nie widziałam - powiedziałam - A ty coś widziałeś ? - zapytałam
- Nieee - przeciągnął
- No czyli nikt nic nie wiedział i nie widział więc dobranoc - powiedziałam i podążyłam w stronę schodów prowadzących w stronę wszystkich pokoi.
Wiedziałam że Zayn cały czas się gapi na mój tyłek jak wychodzę po schodach ale stwierdziłam że nie będę się tym przejmować niech się patrzy. Weszłam do swojego pokoju kończąc swoją kanapkę. Położyłam się i ta myśl o Lou znów wróciła i nie dawała mi spokoju postanowiłam że rano pójdę do niego i mi wszystko wytłumaczy. Długo nie mogłam zasnąć ale już po chwili odpłynęłam.
     Obudziłam się dość wcześnie zegarek pokazywał 8.55 przewróciłam się na drugi bok bo dziś nie miałam zamiaru pokazywać się w szkole. Leżałam jeszcze 15 minut w łóżku, wstałam i poszłam zobaczyć co u mojego brata bo dawno go nie widziałam choć mamy pokoje obok siebie. Po cichu na palcach zaszłam do niego do pokoju otwierając ostrożnie drzwi zauważyłam że jeszcze śpi. Weszłam do środka i chciałam go obudzić żeby ubierał się bo musi iść do przedszkola. Udało mi się go obudzić, szybko się przebrał i pobiegł na dół na śniadanie. Ben go zawiózł do przedszkola a ja postanowiłam się trochę ogarnąć. Poszłam do swojej łazienki, wzięłam szybki prysznic i zrobiłam lekki makijaż. Owinięta w ręczniku udałam się do pokoju żeby ubrać się w ciuchy w których mogłabym zejść na dół do kuchni zjeść jakieś śniadanie. Zeszłam powolnym krokiem po schodach wchodząc do kuchni przywitałam się z Zayn'em, zrobiłam sobie kanapkę i usiadłam przy stole przyglądając się chłopakowi.
- Czemu nie poszłaś do szkoły - po długiej ciszy zapytał
- A czy ja muszę codziennie chodzić do szkoły, przecież jest piątek a jutro zaczyna się weekend - odpowiedziałam mu na pytanie
- Tak musisz chodzić do szkoły i co z tego że zaczyna się jutro weekend - brnął dalej w ten głupi temat
- Dobra skończ bo i tak nie będę się ciebie słuchać bo nie jesteś moim ojcem i nigdy nim nie będziesz - wstałam wkurzona ze swojego miejsca i udałam się do salonu gdzie znów znajdowali się jego przyjaciele. Przywitałam się ze wszystkimi i usiadłam na wolnym miejscu. Przejęłam pilota i przełączyłam na program plotkarski.
- Ejjjjjjjj - zawyli wszyscy, ach tak bo przełączyłam im mecz
- Bo dobra macie idę sobie do siebie do pokoju bo nikt mnie tu nie toleruje - rzuciłam pilotem w Tomlinson'a i szybkim krokiem udałam się do swojego pokoju. Drzwi zamknęłam na klucz i wyszłam na balkon. Na dworze było zimno i zapowiadało się na deszcz odpaliłam papierosa i zaciągnęłam się. To uczucie odprężenia dawało wiele nie było zimno i robiłam to co lubiłam. Dopaliłam do końca, weszłam do swojego pokoju wzięłam miętówkę i przebrałam się. Wyciągnęłam z szafy moją ulubioną kurtkę, wyszłam z pokoju i zbiegłam po schodach prosto do drzwi. Zaczęłam ubierać buty a z salonu wychodziły jakieś okszyki typu " Mrauuu jaka seksi kurteczka"  uśmiechnęłam się pod nosem i wyszłam z domu